środa, 6 marca 2013

Rozdział 4 "Żyjesz?Żyjesz czy umarłaś?"


Jak ja mam się teraz zachować?Może z perspektywy innych osób,to nic nie znaczący gest jednak nie dla mnie.Może to głównie dlatego,że od zawsze o tym marzyłam?Pragnęłam spotkać cały zespół,a teraz on siedzi u mnie w salonie.Przecież to nie może dziać się na prawdę..Kilka dni temu,mogłam tylko o tym pomarzyć,a teraz to się dzieje.Jeśli tylko zechcę,mogę podejść do Zayn'a,Liam'a,Lou,Niall'a bądź do powodu moich rozmyśleń..Harrego.Siedzę zamknięta w tym głupim pokoju, od kąt wróciliśmy z parku . Harry słowem nie odezwał się,a ja nie chce nalegać."O marzenia trzeba walczyć!One same się nie spełnią". Do mojej głowy dotarły,słowa rodzicielki.Może to jest ten czas,kiedy ja mam walczyć? Los pomógł mi się odnaleźć,więc teraz moja kolej?To w końcu musi być,jakiś znak!Niewiele więcej myśląc wyszłam z pokoju.Przekraczając próg,mojego azylu poczułam dość mocne uderzenie w tył głowy.Ból ujawniał się,za każdym razem jak starałam się odwrócić.
-Nicole ja Cię tak przepraszam.-dobiegł do mnie stłumiony,krzyk Loczka..Osunęłam się,najostrożniej jak potrafiłam po ścianie.-Boże,będziesz rzygać?Albo zemdlejesz?Weź nie mdlej!-chłopak nie dał mi dojść do słowa.
-Harry idź po kogoś..-z moich ust wydobył się ledwie słyszalny,szept.
-Wszyscy wyszli.-Harry przykucnął przy mojej,skulonej posturze.-Zabieram Cię do pokoju.-nie sprzeciwiałam się.Ból nie pozwalał mi racjonalnie myśleć.Wzięłam głęboki oddech,kiedy poczułam jak moje ciało się unosi.Ból wzmagał,a ja byłam bezradna.Styles,najdelikatniej jak mógł położył mnie na łóżku-Nicole przepraszam.Boże..-był przerażony.Gadał jak jakaś katarynka,nie dając mi nic powiedzieć.Każda próba,wejścia chłopakowi w słowo kończyła się porażką.
-Harry zamknij się!-warknęłam głęboko oddychając.-Czym rzucałeś?!-już dość spokojnie zapytałam loczka.
-Telefonem.-myślałam,że się przesłyszałam.
-Kto normalny rzuca telefonem!Powiedz mi kto!-każda próba,podniesienia głosu kończyła się klapą,więc się poddałam.-Zejdź na dół.W górnej szafce obok kuchenki jest apteczka,wyciągnij z niej proszki przeciwbólowe.Są w żółtym opakowaniu.-najbardziej dokładnie jak mogłam,pokierowałam chłopaka.Z mojego pokoju wybiegł roztrzepany.Oddychałam,dość głęboko.Dzięki temu ból po prostu malał.Zamknęłam oczy i niewinnie oddałam się objęciom Morfeusza zapominając o proszkach....
Słońce,które wpadło przez zasłonięte rolety mnie obudziło.Leniwym ruchem przetarłam oczy.Kiedy je otworzyłam wstąpiło,we mnie przerażenie.Nad moją głową stała cała piątka 1D.
-Żyjesz?Żyjesz czy umarłaś?-Biedny Niall nie uzyskał ode mnie żadnej odpowiedzi.-Chłopcy,ona umarła.-duża dłoń Mulata wylądowała na ramieniu żarłoka.-Ałaaa- zaczął pocierać,miejsce uderzenia Zayna.
-To za głupotę.-spojrzał w kierunku blondynka.Jednak po chwili jego wzrok wylądował na mojej osobie.-Jak się czujesz Mała?-Mała?Mała?Serio? Miałam jakiś 1.73 wzrostu i mała?Jednak,nie branęłam w jego wypowiedź.
-Dobrze,dziękuję.-z ledwością,przeszłam do pozycji siedzącej.
-Nicole,jeszcze raz cię przepraszam.-wyjąkał Hazza podchodząc do mnie i łapiąc prawą dłoń."Czy ty chcesz,żebym zemdlała?" jedyna myśl,która w tamtym momencie wpłynęła mi do głowy.
-Harry,już Ci mówiła.Nic się nie stało.-posłałam,w jego kierunku najbardziej słodki uśmiech.-Gdzie Layla?-odwróciłam głowę,w kierunku Lou.
-Pojechała z Cole'm do szpitala.-Po jego słowach poczułam,jakby strumień,zimnych kostek lody wylądował za moją koszulką.Louis musiał to wychwycić i nieprędko po tym dodał.-Spokojnie to tylko na badania.Layla zapisała go do drużyny piłkarskiej,no i wymagane są badania.I nie martw się o Louise..Pojechała z nimi.-z ulgą odchyliłam głowę w tył.
-Zjesz coś?-Liam postanowił zmienić temat.
-Nie dziękuję,nie jestem głodna.Ale piciu możesz mi przynieś.-nieśmiały uśmiech wkradł się na moją buzie.Liam skinął głową i poszedł po napój.
-Ja spadam.-wszyscy rzucili,w kierunku Mulata zdziwione spojrzenie.-Perrie..-jeśli się mówi,o swojej dziewczynie,czy nie powinno się czuć szczęścia?Ogólnego podniecenia?W przypadku Zayn'a nie.Mulat jak by czytając,moje myśli spojrzał na mnie-Nie układa nam się..-wyszeptał i wyszedł.Czułam dwuznaczność uczuciową.Cieszyłam się z tego,że Zayn powiedział mi tak istotną rzecz,jednak wewnętrzny smutek z powodu jego słów zagórował..Jak to nie układa?On ją kochał.Ja to widziałam,w każdym calu.Nie przepadałam za jej osobą,jednak kochałam jako fanka Zayna i cieszyłam się jego szczęściem..
-Uwierzyła w plotki,że Zayn ją zdradził,co jest stekiem bzdur.-nie krótko po moich przemyśleniach dodał Liaś podając mi szklankę z sokiem.
-Dziękuję.-szepnęłam,zanurzając moje suche warki w zimnej cieczy.Cała piątka wyparowała,a ja zostałam sama.Nie chciałam,robić z siebie kaleki ponieważ,ból ustaną a ja czułam się nieźle. Dość żwawo ściągnęłam białą kołdrę kierując się w stronę łazienki. Odprawiłam codzienne czynności i znowu do pokoju. Skierowałam się w stronę okna. Chwyciłam za białe obramówki  i całkowicie otworzyłam okno.Zaciągnęłam się świeżym powietrzem zamykając oczy.Czyli tak miało być? Moja mama miała nas zostawić,ja miałam zamieszkać z siostrą i poznać moich idoli? To miało tak wyglądać?Jednak ja czuję niedosyt.A brakującym szczegółem jest ONA! Odeszłam od okna,zostawiając je otwartym i podeszłam do telefonu. Wybrałam bardzo dobrze znany mi numer,a pierwsze sygnały spowodowały nagły napływ emocji.

~~*~~
Dwie a raczej trzy sprawy :D
1. Jeśli czytasz- skomentuj. Każde pozytywne jak i negatywne słowa motywuje mnie do dalszego pisania.3. 2.Jeśli coś ci się nie podoba- napisz mi o tym. Wasza obiektywna krytyka w jakiś sposób pozwala mi się rozwijać i jestem za nią naprawdę bardzo wdzięczna.
3.Dziękuję za te nieliczne,ale tak cudowne komentarze.Na prawdę jesteście cudowni :D
Kocham Was xx

4 komentarze:

  1. Baardzo się cieszę, że trafiłam na twojego bloga <3
    Rozdział jest świetny :) Niall mnie powalił ze śmiechu: "ŻYJESZ, ŻYJESZ CZY UMARŁAŚ" hahaha :)
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:D
      Tak,sama się śmiałam pisząc tą scenę ;P
      Dziękuję to jedyne co mogę powiedzieć ;);*

      Usuń