czwartek, 14 marca 2013

Rozdział 10 "Na nieszczęście nie ma innego lekarstwa niż nadzieja"

Nie wiele więcej myśląc zatrzasnęłam drzwi.Roztrzęsiona podeszłam do okna aby je maksymalnie otworzyć.Zimne powietrze,potulnie otulało moją rozgrzaną z bezradności postać.Może to nie rozsądne,siadać na parapecie przy otwartym oknie,kiedy pada deszcz i jest cholernie zimno.Jednak dla mnie nie miało,to najmniejszego znaczenia na ten moment.Zalana łzami wpatrywałam,się w przestrzeń.Ciemne chmury,rzucały szary szlak na ulicach.I kto by pomyślał,że jest dopiero 13 p.m.Potok słonych łez kreślił mokrą ścieżkę od oczu poprzez policzku kończąc na ciuchach albo ciemnobrązowej podłodze.Donośne pukanie wybudziło mnie z transu.
-Nicole otwórz.-ta barwa głosu była bardzo dobrze mi znana.-Nicole otwieraj te pieprzone drzwi!-krzyknął.
-Odejdź.-szepnęłam prawie,że niesłyszalnie.Na prawdę nie miałam ochoty na rozmowę z kimkolwiek.Chciałam pobyć sama.
-Masz dwa wyjścia.-jego głos był teraz całkiem spokojny.-Albo otworzysz te pieprzone drzwi,albo ja to zrobię! Wybieraj!-nieskryty uśmiech wstąpił na moją buzię.Zadrżałam pod wpływem,zimnego podmuchu wiatru.Przetarłam,zmarznięte oczy i wtuliłam się w parapet.Nie zamierzałam zamknąć okna.Pomimo tego,że moje ciało było już lodowate nie obchodziło mnie to.Głośny odgłos śrubokręta i chłopak znalazł się u mnie w pokoju.Ja jednak,siedziałam nadal wpatrzona w krajobraz.
-Nicole Boże..-chłopak automatycznie podbiegł do mojej zmarzniętej postaci prowadząc na łóżko,następnie zamykając okno i powrócił do mnie.
-Harry ja chce być teraz sama..-wyłkałam przez łzy i odeszłam na wcześniejsze miejsce.
-Porozmawiaj ze mną..-szepnął podchodząc bliżej.
-Rozumiesz,co to znaczy chce być teraz sama!?-krzyknęłam.Pewnie wiele osób sobie myśli "Nie masz o co ryczeć!" .Jednak to jest błędem.Jestem osobą bardzo wrażliwą.I to jest błąd,tak samo jak fakt,że zbyt szybko przywiązuje się do ludzi.Jednak to nie czas i miejsce na takie rozmyślania.Harry delikatnie,przytulił mnie do siebie.-Harry puść mnie!-zaczęłam się wiercić i bić chłopaka,biłam go na prawdę z wielką siłą lecz ten nawet nie drgnął.
-Opanuj się!-jego głos nadal był spokojny.W żelaznym uścisku pochwycił moje nadgarstki,nie pozwalając na kolejne uderzenia z mojej strony.-Powiesz mi co się stało?Wszyscy są zdezorientowani Twoim zachowaniem..
-Wal się!-byłam okropnie nie miła.Dobrze wiedziałam,że go to boli a jednak nie cofnęłam się.Kolejne wyzwiska,przekleństwa wylewały się z moich ust jak woda z wodospadu.-Puszczaj mnie!-zaczęłam odciągać swoje ręce z uścisku Loczka jednak na nic.
-Uspokój się..-jego głos był na prawdę bardzo spokojny-Chce tylko z Tobą porozmawiać Nicole.-mówił tak jak do dziecka.Chociaż w sumie tak się zachowuje.Jak dziecko.-Porozmawiasz ze mną?-zapytał wpatrując się w moje niebieskie oczy,jakby szukał odpowiedzi na swoją odpowiedź.
-Nie!Wyjdź!-warknęłam odsuwając się od chłopaka na tyle na ile pozwolił,mi jego uścisk.
-Dobrze wiesz,że tego nie zrobię.-rozluźnił swój uścisk i przysunął się do mnie.Byłam zła na siebie.On starał się jak najlepiej a ja potraktowałam go okropnie! -Wiem,że nie chcesz teraz rozmawiać Nicole ale możemy po prostu popatrzyć,się na siebie.-uśmiechnął się,widocznie chciał rozluźnić atmosferę.
-Przytul mnie.-szepnęłam.Nie musiałam dwa razy prosić.Chłopak w sekundę zamknął mnie w żelaznym uścisk,prowadząc nas w kierunku łóżka.Delikatnie osunęliśmy się nadal przytuleni na łóżku.Hazza delikatnie gładził,moje włosy powodując,że o mało co nie usypiałam.
-Przepraszam- szepnęłam wpatrując się w przepełnione zrozumieniem,ciepłem i miłością oczy Harrego.Jako odpowiedź delikatnie musnął moje czoło.Wtulona w ciepłe ciało,chłopaka usnęłam..
Obudziła mnie dość donośna rozmowa Harrego z moją siostrą.Po cichutku podeszłam do lekko uchylonych drzwi,by podsłuchać ich rozmowę.Przysunęłam prawe ucho do drzwi i jak profesjonalista zaczęłam słuchać.
-O co znowu poszło?-szepnęła Layla.Pewnie nadal myślała,że śpię.
-Nie wiem.Niall milczy a ona nie chce nic mówić.Ja nie mam zamiaru naciskać.
-Może,ja z nią porozmawiam?-jak zawsze nadopiekuńcza siostra.
-To nie jest zbyt dobry pomysł.-dodał nerwowo spoglądając na drzwi.Byłam sprytnie,schowana więc chłopak mnie nie zobaczył.-Dajmy jej trochę czasu.Ona musi się oswoić z tą całą sytuacją.-moja siostra,głośno westchnęła i zeszła na dół.Szybko wróciłam do łóżka i zamknęłam oczy,żeby nie było,że nie śpię.Harry zaimponował mi swoją,postawią i zachowaniem.
-I tak wiem,że nie śpisz.-a ja nadal uparcie trwałam przy swoim.-No chyba,że się pomyliłem.-barwa jego głosu była prze komiczna.Poczułam jak łóżko lekko się ugina,żeby następnie wrócić do normalnego stanu.Odwrócona tyłem do Loczka nie miałam,zbytnio okazji zobaczyć co knuje.A zapewne to robił.Przy moim lewym uchu poczułam podmuch aromatycznego powietrza.Moje ciało zadrżało dzięki tej,tak naprawdę znikomej przyjemności.
-Wiedziałem,że nie śpisz.-ostatni raz dmuchnął w moje ucho,następnie leciutko je podgryzając.Gwałtownie odwróciłam się ku Haroldowi.-Mówiłem.-jego twarz była na prawdę bardzo blisko.A z sekundy na sekundę stawała się jeszcze bliższą.
-Powiedz tak szczerze.Nie wytrzymała byś bez całowania się ze mną.Przyznaj mi rację skarbie.-mruknął tuż,przed moimi ustami.Starałam,się być opanowaną jednak ja i chłopak dobrze wiedzieliśmy,że i tak taka nie jestem.
-Pff..masz o sobie za duże mniemanie Styles.-dodałam odsuwając dłonią,twarz chłopaka.
-Ranisz.-dodał jęcząc.
-Nie wierzysz w to?-podniosłam jedną brew ku gorze.
-Nie za bardzo.
-Zakład?-po moich słowach na twarz loczka,wstąpił chytry uśmieszek.Z pewnością już wymyślał pomysły w jaki sposób mnie złamać.Jednak ja też miałam kilka sposobów na zwycięstwo.
-Okej.A przegrany co ma zrobić?
-To się wymyśli na poczekaniu.-Dodałam wychodząc z łóżka.-Kto przegra ten się przekona.Powodzenia.-dodałam i wyszłam z sypialni.Zapachy z kuchni przywitały mnie już na schodach.Prawie,że myśląc zbiegłam na dół.Od razu tego pożałowałam.Stając przez kuchnią,zauważyłam jak Niall stoi za Morgan obejmując ją.Dziwne jak dotychczas uczucie pojawiło się w moim brzuchu i sercu.Cholerna zazdrość.Ale to przecież jest niemożliwe!Za wszelką cenę chciałam tego nie czuć! Odgonić to dziwne uczucie.Jednak one wbiło się we mnie jak kleszcz w ciało.Ze spuszczoną głową weszłam do kuchni.Nie mogłam,zauważyć ich wyrazów twarzy jednak zapewne były nieobecnie speszone.
-Nicole,możemy porozmawiać?-Morgan z drżącym głosem zadała mi pytanie.
-Nie!-warknęłam i otworzyłam dość masywne drzwi lodówki.
-I tak tu jesteś,więc chociaż nas wysłuchaj..-dodał Niall.
-Przyszłam tylko po picie i znikam stąd.-Dodałam.Myślałam,że gorzej być już dzisiaj nie może.Cala ta akcja w kuchni sprawiła,że resztę dnia będę mieć szczerze powiedziawszy zjebaną.Wzięłam kilka głębszych oddechów i skierowałam się w stronę salonu.Już,miałam siadać na kanapie kiedy Morgan podeszła do mnie.
-Nicole,ja nie chce się kłócić.Zależy mi na naszej przyjaźni.-przyjaciółka stanęła koło mnie,ale oczywiście czujny Niall stał kilka kroków za nią.Denerwowało mnie to.
-Przyjaźń?!Od kiedy przyjaźnią nazywa się fakt,że ja zawsze musiałam robić co pani Morgan sobie zażyczy?!Byłam na każde Twoja zawołanie Morgan.Ale to koniec! Nie będę niczyją panią na posyłki!
-Nicole wystarczy-po jego słowach,poczułam jak wielki szpikulec wbija mi się w serce.
-Nie! Ja powiem kiedy wystarczy! Ciebie Morgan i tego Twojego Niall'a mam po dziurki w nosie! Twoja specjalność to niszczenie mi wszystkiego.Tym razem też Ci się to udało.-zalana słonymi kroplami krzyczałam do zbiegnięcia reszty domowników na dół.-Żegnam-warknęłam i wybiegłam z domu.Boże jaka ja byłam głupia!Jak ja mogłam dać się wykorzystywać takiej osobie jak ona!Przez tyle lat!Czy moje,życie to pasmo ciągnących się nieszczęść?! "Nie zawsze jest z górki" . Prawda.Tyle,że ja nie widzę nic innego niż "spacerek w gorę" .Chwiejnym krokiem doszłam do kremowego budynku mieszkalnego.Za nim znajdowało się miejsce gdzie lubiłam posiedzieć.Pomyśleć.Po prostu pobyć.Tym razem też się tam udałam.Usiadłam na górce i wpatrywałam się w las przede mną.
"Na nieszczęście nie ma innego lekarstwa niż nadzieja"
Z taką myślą,kontynuowałam dalsze myśli.

~~*~~
Witajcie ^^
Rozdział,już jest a czy się spodoba to się okażę.Tak tak..faza na przygnębioną Nicole nie minęła..Kiedy wchodzą tutaj na bloga automatycznie zmieniam,się z siebie na Nicole.I po prostu wiem,że najpierw muszę tak zrobić.;)
Jak zwykle liczę na komentarze bo to powoduje potężnego kopa!
Dziękuję,że jesteście xx
Kocham Nicole xx

4 komentarze:

  1. OSTRO! <3 KOCHAM TO!! :) Rozdział jak zawsze świetny :) Nie mam jakoś weny na dłuższy komentarz :) Pozdrawiam i życzę weeny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż chce sie czytac, i czytac :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Proszę, proszę, proszę, proszę, proszę, proszę, proszę, proszę DODAJ DZISIAJ NASTĘPNY ROZDZIAŁ <3
    Super, rozdział świetny i już nie mogę się doczekać następnego :D Harold jest taki kochany *.*
    Dawaj next !! ;***

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże jesteś cudowna *-*

    OdpowiedzUsuń