piątek, 29 marca 2013

Rozdział 15 "Idealne stwierdzenie.."

Siedziałam w pokoju siostry bardzo długi okres czasu.Zdawać by się mogło,że całą wieczność.
Layla zdążyła opowiedzieć mi o wszystkim.O tym jak ją Lou wkurza.Jak denerwuje ją ich zachowanie wobec siebie.Jednak w gruncie rzeczy nie dziwiłam się jej.Kogo by nie denerwowało? Ja również powiedziałam siostrze o moim związku z Harrym.Pierworodna była w szoku."Jak Ty znosisz te jego zachowania?" jednak ja powiedziałam jej,że w moim i Harrego przypadku tak nie ma.Nasz związek jest świeży więc nie było jak na razie problemów i mam nadzieję,że już nie będzie.
-A właśnie miałam Ci powiedzieć.-siostra westchnęła nabierając sił na kolejny potok słów.Skinęłam tylko głową na znak aby siostra kontynuowała.-Idziesz na trening ping ponga..-po tych słowach zamarłam.Tak dawno nie trenowałam a ona mi teraz z czymś takim wyjeżdża?
-Layla dobrze wiesz,że ja już nie jestem w takiej samej formie.-teatralnie przekręciłam oczami.
-Moja droga,dasz sobie radę.Harry Cię podwiezie a ja i Zayn pójdziemy z Cole'm. Lou,Niall i Liam zajmą się Louise.-siostra nie chcąc słyszeć sprzeciwu wyszła z pokoju.Niechętnie poszłam za nią.Zdążyłam przekroczyć próg drzwi kiedy Harry mnie zaskoczył tuląc się do mnie.
-Kochanie gdzieś Ty mi się schowała?-szepnął tuląc się do mnie.Odpowiedziałam mu delikatnym całusem w policzek-Choć zawiozę Cię na trening.Tak tak..Layla mi już powiedziała.Idź się ubierz i jedziemy.-Chłopak nawet nie dał mi wyboru.Niechętnie ruszyłam w stronę swojej sypialni.Przebrałam się w kremowe spodenki i tego samego koloru bluzkę.Niemrawo ruszając w stronę salonu.Na samym dole czekali już wszyscy.
-Jedziemy?-Harry z zapytaniem kiwnął w moją stronę.
-Skoro muszę.-westchnęłam podbiegając,do lodówki po wodę i jabłko pakując do torby.Dostałam jeszcze pożegnalnego całusa od Louise.Dosłyszałam jeszcze kłótnię Layly i Lou,kiedy drzwi się zamknęły a my ruszyliśmy w stronę auta Loczka.Jak przystało na dżentelmena chłopak otworzył mi drzwi,po czym z delikatnością je zamknął siadając obok mnie.
-No to w drogę-Chłopak westchnął odpalając auto.Nie odpowiedziałam nic tylko oparłam swoją głowę o szybę.Przejażdżka do sali treningowej,trwała 15 minut.Przez ten czas nie miałam ochoty rozmawiać.Nie wiem czemu..Po prostu nie miałam ochoty nic mówić.Kiedy samochód się zatrzymał pod salą niechętnie wysiadłam z auta.
-To pa.-dodałam przekręcając się na pięcie odchodząc od chłopaka.
-A pożegnanie?-dodał a ja poczułam jak gorąco rozlewa się po moim ciele.
-Przecież powiedziałam pa-nadal odwrócona tyłem od chłopaka zaczęłam powolnie maszerować.Kiedy po chwili poczułam ciepłe dłonie na swoich.Chłopak spokojnie odwrócił mnie ku sobie.
-Dasz mi buzi?-zapytał pieszcząc wewnętrzną stronę moich dłoni.
-Harry..-westchnęłam teatralnie przewracając oczami.
-Humorki?O co Ci znowu chodzi?!-wrzasnął puszczając mnie.Nie odpowiedziałam mu nic.Więc chłopak nerwowym krokiem ruszył do samochodu.Natłok myśli,które uświadomiły mi,że niepotrzebna była ta kłótnia.Jeśli można było to nazwać kłótnią.Chłopak zanim wsiadł do auta krzyknął.
-Zadzwoń to po Ciebie przyjadę..
-Harry poczekaj.-podbiegłam do Loczka.-Przepraszam.-szepnęłam patrząc się na jego brylantowe oczy.-Nie wiem czemu byłam niemiła.Po prostu się denerwuje..-szepnęłam splatając nasze dłonie.
-Niemożliwa jesteś wiesz?-chłopak złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.Jego język zadowalał moje podniebienie.Jego zęby z delikatnością i agresywnością przygryzały moje wargi.Kiedy w końcu zabrakło nam tlenu oderwaliśmy się od siebie.
-Mam iść tam z Tobą?-Harry poprawił kosmyk moich włosów,zaczesując je za ucho.Wzięłam głęboki oddech lekko przytakując.-To chodź.-złączył nasze dłonie i ruszył w stronę wejścia.Przekraczając próg poczułam ten zimny i charakterystyczny zapach.Uchwyciłam mocniej dłoń loczka,kiedy z daleka ujrzałam bardzo dobrze znanego mi chłopaka.Przyśpieszyłam kroku,ciągnąc Styles'a za sobą.Chłopak był odwrócony tyłem więc mnie nie zauważył,a ja nie chciałam krzyczeć.Kiedy byłam już przed ciemnowłosym,i pozbawiona jakichkolwiek nadziei,odnośnie tego,że chłopak mnie pamięta ruszyłam do bardzo dobrze znanej mi szatni,nadal ciągnąc zdezorientowanego Hazze za sobą.
-Nicole?-moje wątpliwości zostały rozpryśnięte jak mydlana bańka.
-Tom.-westchnęłam odwracając się w jego stronę.
-No co się tak patrzysz?!Chodź tu do mnie-ruszyłam pędem w objęcia Tom'a- Tęskniłem wiesz?-szepnął do moich włosów.
-Też..-tylko to byłam w stanie dodać bo mój partner(Harry) dość głośno odchrząknął.-Em..Tom to jest mój chłopak Harry.Harry to mój dawny przyjaciel Tom.-uśmiechnęłam się do chłopców.Mój Harry zacisnął szczękę i podał swoją dużą dłoń Tom'owi.Ten skopiował jego gest.W jednej chwili przypomniały mi się,nasze wspólne chwilę.Wspomnienia te dobre jak i te złe wpajały się we mnie.W jednej sekundzie przypomniało mi się wszystko.
-Nicole idź się przebierz.A Ty Harry poczekaj tutaj.-Ciemnowłosy poklepał Loczka w ramię a mi rzucając klucz.-No już śmigaj.-pogonił mnie.Pędem ruszyłam w wyznaczonym kierunku,spełniając dane warunki.

" Nieobecność sprawia, że serce rośnie w czułość" -Idealne stwierdzenie..


~~*~~
Jest rozdział :D
Przepraszam,że tak długo musieliście czekać.No ale myślę,że było warto.
Chciałabym podziękować   @Perrielov .
Dziękuję za motywację dziewczyny :*
Oczywiście pozostałym osobą też dziękuję i to baaaaardzo<3
Dla wyjaśnienia pragnę dodać,iż nie zamierzam tego bloga zaniedbywać cy też kończyć..Nie po to zaczynałam,żeby kończyć.Zresztą nie potrafiłabym. 
I teraz część druga.Każde pytanie kierować na aska

http://ask.fm/Najdalszapodroz

odnośnie tego bloga czy też tego o Grace. ;)

Liczę na wasze recenzję i jeszcze raz przeprasza,że musieliście tak długo czekać..<3
Kocham was Nicole <3


sobota, 23 marca 2013

INFORMACJA

Dziewczęta jeśli czytacie to (a powinnyście) proszę was o to aby każde pytania odnośnie bloga były skierowane na ask.Chcę,każdej z was odpisać i próbuje ale nie zawsze to wychodzi.
Więc każde pytanie kierować tutaj.Nie jest potrzebne tutaj konto aby zadać pytanie :

http://ask.fm/Najdalszapodroz


Kolejne info :D
Założyłam nowego bloga,na którego serdecznie zapraszam ;)

http://grace-and-life-with-onedirection.blogspot.com/

Liczę,również tam na wasze komentarze ;)

Pozdrawiam i kocham Nicole xx <3

czwartek, 21 marca 2013

Rozdział 14 "Nie wiesz w co się pakujesz bracie"

 CZYTASZ=KOMENTUJ




-Nie śpij,nie śpij. Wstawaj,wstawaj wstaaaaaaaaaaaaaj!- Nachalny Harry,nie dawał spokoju i już kolejny raz darł się do mojego ucha,pomimo tego,że dobrze wiedział,że nie śpię.
-Harry ja nie śpię! A ty proszę Cię zamknij się!-warknęłam odwracając się plecami do loczka.Starałam się wrócić do snu,który był tak przecudny,że mogłabym w nim tkwić co wieczór.Nie dane jednak,było mi rozkoszowanie się nim,ponieważ Styles wparował do mojego pokoju o pierwszej,w nocy pod pretekstem "Nicole ja się boje sam spać!;c" Zboczeniec przez całą noc mnie macał! Kłamstwem było by powiedzenia,że mi się to nie podobało "Zbereźne myśli!" . Kiedy poczułam jak łóżko,wgniata się aby później powrócić do stanu wcześniejszego wiedziałam,że Harry jest za mną.Pociągnęłam nosem czując jego zniewalające perfumy.Chłopak leciutko musnął moje ucho.Pod wpływem jego dotyku zadrżałam.Chłopak uznał mojego zachowanie jako,zachętę ponieważ,już chwilę później zaczął całować mój płatek od ucha.Dość spokojnie odwróciłam się w jego stronę.
-Nie wiem Styles co Ty takiego,masz w sobie,że przy Tobie czuję się tak dobrze.-szepnęłam kładąc głowę na ramieniu Loczka.
-No wiesz..jestem zajebisty.-spod ciemnych rzęs spojrzałam na chłopaka.
-Zapomniałeś dodać skromny.-lekko uderzyłam go w czubek głowy.
-Ale to wiadome skarbie.Chodź na dół.-uwielbiałam,kiedy mówił tak do mnie.Skarbie,słoneczko,kochanie..Czułem się wtedy taka kochana,potrzebna.Harry jak przystało na dżentelmena podał mi dłoń.Chwyciłam ją bez sprzeciwu.Lokowaty dość brutalnie pociągnął mnie do siebie.
-Co powiesz na śniadanie,dobry film i może spacer?-spojrzał na mnie tak cholernie słodko.Dołeczki w jego policzkach zdawać,by się mogło,że z sekundy na sekundę robią się coraz większe i słodsze.
-Jakże mogła bym się nie zgodzić panie Styles.Więc z miłą chęcią.-Chłopak zmniejszył odległość między nami do zerowej aby pochwycić moje usta,w kuszącym i namiętnym pocałunku.Jego język z łatwością pochwycił mój.Nasze usta pochłonięte były rozkoszą,żadne z nas nie potrzebowało tlenu. "Uduś się..masz rację" .Dobrze powiedziane.Z mlaśnięciem oderwałam się od chłopaka.
-Chodźmy na to śniadanie.-szepnęłam ciągnąć Harrego za sobą.Kiedy doszliśmy do kuchni posiłek był już gotowy.Byłam w dość niespotykanym szoku,kiedy zobaczyłam Niall'a otoczonego jedzeniem..Znaczy to mnie nie dziwiło ale zdziwił mnie fakt,że on tego jedzenia nie ruszył.Siedział spokojnie wpatrując się w puste talerze.
-Siadajcie.-krzątająca się siostra zaprosiła nas do jedzenia.
-Layla co tu się dzieje?!-nie spuszczałam wzroku z Irlandczyka.Jak Boga kocham coś mu się stało,albo został przekupiony.
-Potem wam powiem.-zaśmiała się puszczając mi oczko.-Teraz siadajcie.-najwidoczniej nie tylko ja byłam,zdziwiona bo mój Loczek również.
-Ale...-dodał z przerażeniem i zdziwieniem i to bardzo dobrze wyczuwalnym w głosie Lokers.
-Morda Harry i siadaj do tego pieprzonego stołu jak poprosiła Layla!-z początku przeraziłam się.Niall nigdy nie był,aż tak pyskaty . Jednak po chwili na miejsce przerażenie wstąpiła istna głupawka śmiechu.Nie mogłam opanować tego iście szatańskiego zjawiska.Łzy leciały strumieniami z policzka mocząc piżamę,której nie byłam w stanie zmienić.
-Bo wstanę do Ciebie!-Blondynowi jednak nie było do śmiechu.Nadal płacząca usiadłam na przeciw Layly.Obok mnie dosiadł się Harry,który siedział na przeciw Irlandczyka.Ale chwila chwila..gdzie reszta?
-Kochan siostrzyczko gdzie Lou,Zayn i Liam?-wzięłam łyk zimnego soku pomarańczowego.
-Liam i Zayn śpią.-sprytnie ominęła informację o swoim chłopaku.
-A Lou?-Jak zwykle zmartwiony przyjacielem Harry,zaczął się dopytywać.Czasem nie mogłam pojąć tej dwójki.Chodzi mi w tej chwili o Harrego i Lou.Jedni myślą,że to geje inni,że to najlepsi przyjaciele.Jednak obie strony są w błędzie.Oni są jak bracia.
-Zamknęłam go w łazience.-cała zawartość soku,która mieściła się w ustach Harrego wylądowała na stole.
-Fuuuj świnio!-obrzydzony zachowaniem chłopaka Niall postanowił idealnie opisać jego osobę.
-Gdzieś Ty go zamknęła!?-postanowiłam zapytać ponieważ Harry nie był w stanie.
-W łazience..-niewzruszona Layla jak gdyby nic zaczęła jeść kolejnego naleśnika.
-Czemu?
-Bo powiedział,że mam pazury jak wiedźma! Rozumiesz?! Moje kochane paznokietki jak u wiedźmy!? Ten chłopak chyba ma urojenia..
-A co z Cole'm i Louise?
-Oni już dawno zjedli..Teraz Cole szykuje się na trening..
-Jaki trening?-chwyciłam jogurt i bułkę.
-No nożnej piłki.Chciał to go zapisałam.Zresztą trochę ruchu dobrze mu zrobi.A Louise ma iść z nim i Zayn'em go zaprowadzić.Liam dzisiaj znowu spotyka się z Danielle,ale również idzie z nimi.A Louis będzie siedział zamknięty w kiblu.-siostra napiła się soku.-A właśnie..-dodała patrząc na mnie.
-Dziewczyny!-nawet nie zauważyłam,że Harrego zabrakło przy stole-Udało nam się otworzyć drzwi od kibla bez klucza..-moja siostra niegrzecznie weszła w zdanie chłopakowi
-Co zrobiłeś?! Mieliście go nie wypuszczać!-Layla zaczęła machać rękoma jak wariatka..W gruncie rzeczy nią była..ale cii..
-No właśnie o to chodzi,że on nie został wypuszczony..Zaciął się..-teraz już nie było odwrotu.Napad mojego śmiechu był tak niepohamowany,że nawet złowrogie spojrzenie Harrego nie pomagało.Miotłam się przy tym stole jak szajbuska jakaś.
-Opanuj się kobieto! Mój Louis jest zacięty w łazience!-"Nie wiesz w co się pakujesz bracie"
-Twój Louis? Chyba Ci się coś przyśniło owłosieńcu! On jest ze mną!-Wojnę czas zacząć.Layla jest totalną zazdrośnicą.Jak się wkręci to nie ma odwrotu.I tak,też było teraz.
-To Ty go zamknęłaś w kiblu - Harry nie pozostawał dłużny. Teraz już nie było odwrotu.
-Racja.Ale to on ze mną chodzi a nie z Tobą!-krzyknęła w stronę chłopaka.-A teraz wybacz idę pomóc SWOJEMU CHŁOPAKOWI- znakomicie podkreśliła dwa ostatnie wyrazy i odbiegła od stołu.
-Kpisz sobie?! Ja mu pomogę!-Modliłam się o to,aby ta dwójka nie pozabijała się na schodach prowadzących do łazienki.Również,bałam się o biednego Lou.Kurde..szkoda chłopaka.Przez to całe zamieszanie zapomniałam,że przy stole siedzi jeszcze Niall.
-Będziesz to jadła?-Farbowany blondyn spojrzał na mój talerz na,którym znajdowała się bułka i niedojedzony jogurt.
-Nie.Częstuj się.-odepchnęłam talerz od siebie,aby z łatwością mógł wylądować obok blondyna.Moje zamyślenie sprytnie przerwał huk..co ja gadam jaki huk! To było coś o wiele wiele,głośniejszego.Czym prędzej pobiegłam w stronę łazienki.Czemu tam? Od razu wiedziałam,że chodzi o Lou.Nie tyle co o samego Lou jak o Layle i Harrego.Zdyszana sprintowskim biegiem oparłam dłonie o ścianę wpatrując się w otwarte drzwi od łazienki."Cud! Oni ich nie wyważyli! " Wpadłam w środku prawdziwej wojny!
-Puść go! To mój przyjaciel! I to najlepszy!-Harry chwycił prawą dłoń chłopaka i zaczął przeciągać go w swoim kierunku.
-A mój chłopak Ty owłosiony baranie!-Layla chwyciła natomiast lewą rękę i pociągnęła go w swoim kierunku.
-Możecie mnie puścić!-zezłoszczony Lou wyszarpał się z objęć zabójczej dwójki.-Jesteście straszni! -Lou wziął głęboki oddech i podszedł do mnie.
-Lou ja Ci pomogłem!-wielce obrażony
-Tak mi pomogłeś,że zatrzasnąłem się w kiblu!
-Ale miałem dobre intencje..-Harry opuścił teatralnie głowę.
-Kochanie moje wiem.-"Lou nie żyjesz..Miło było Cię poznać.."
-Kochanie?!-Layla poprawiła włosy zaczesując je do tyłu.-To jest Twoje kochanie?! -"HAHHAHHAHHA"
-Layla skarbie..proszę Cię przestań..
-Nie skarb mi tutaj! Nie odzywam się do Ciebie.-Layla ruszyła z fochem z łazienki.-Nicole idziesz ze mną!-siostra pociągnęła mnie za rękę.
-Layla no!-zdezorientowany Lou jęknął.
-Ani słowa! Idź sobie do Harrego!-"A myślałam,że to ja jestem ta zazdrosna." Trafnie "Ty jesteś ta druga..To u was rodzinne"
-Nicole a Ty gdzie idziesz?!-postanowiłam,wziąć przykład z mojej starszej siostry.
-Nie chce przeszkadzać Tobie i Lou -dodałam przez śmiech,aby chłopak nie myślał,że jestem zła.Nie byłam.W przeciwieństwie do Layly.Z wejściem smoka weszłyśmy do jej pokoju zamykając drzwi na klucz.



~~*~~
Ten rozdział jest chyba najdłuższy ;)
Ale dziś miałam bardzo dobry dzień.
Mam kilka wiadomości dla was.
Pierwszą i najważniejszą jest podziękowanie osobą,które są ze mną od początku..Nie chce dyskryminować innych,którzy dodawały mi otuchy jednak te osoby są ze mną od początku i pod każdym rozdziałem dodają komentarze.Osoby,które wymienię nie są dodawane ze względu na to,którą bardziej lubię czy też,która dostała więcej komentarzy.
-PandaBear
-Michelle Rybicki
-Magda Rafińska
-Zuza Rafińska
-Anna Jaskuła
DZIĘKUJĘ WAM <3;*
Po drugie założyłam aska. Możecie pytać mnie o wszystko.Mnie i bohaterów.

 http://ask.fm/Najdalszapodroz

WIĘC ZAPRASZAM DO PYTANIA :D

Miłego czytania ;)
Kocham Was Nicole xx <3

środa, 20 marca 2013

INFORMACJA !!

Nie to nie następny rozdział :)
Piszę,żeby poinformować iż stworzyłam ask'a
Jeśli ktoś mnie ochotę dowiedzieć się więcej o bohaterach lub o mnie niech piszę ;)
Możecie,zadawać pytania bohaterom jak i mnie :)
Wiem,że nie będzie ich dużo ale cóż ;)

http://ask.fm/Najdalszapodroz


Ps.Myślałam,nad założeniem nowego bloga.
Blog będzie oryginalnie.Nie spotkałam się z inną osobą,która by pisała to co ja mam w głowię.
Szykujcie się ;D
Kocham Was Nicole xx

wtorek, 19 marca 2013

Rozdział 13 "Ej wiesz co kocham Cię!"

Przewróciłam się na drugi bok kiedy poczułam, rażące promienie słoneczne na twarzy.Zapowiadał się na prawdę piękny dzień.Dziś jest dzień,w którym miałam zmienić wszystko.Miałam zachować się w pełni dojrzałą osobą i po prostu być ponad tym wszystkim.Chciałam zmienić swoje nastawienie do życia.Sama tworzyłam sobie,kłody pod nogami więc teraz czas je przeskoczyć.Wszystko wskazywało na to,że dam sobie radę.Tak ogólnie pragnęłam odnowić relacje z rodzeństwem.To było moim priorytetem.Pragnęłam zacząć od nowa.Chciałam pokazać im wszystkim,bo zapewne Harry już powiedział towarzystwu o wczorajszym wydarzeniu,ja chciałam pokazać,że u mnie jest jak najlepiej.I to nie było kłamstwem.Wstałam jak najszybciej z łóżka,otwierając okno. Przyjemny powiew letniego wiatru otulił moją buzie.W głośnikach rozbrzmiała piosenka "Good Time- Carly Rae Jepsen & Owl City" a ja tańczyłam w jej rytm.Założyłam różowe spodenki i kremową luźną bluzkę.Włosy pozostawiłam rozpuszczone.Poszłam jeszcze odprawić poranną toaletę.Spojrzałam w lusterko."Zapowiada się na prawdę piękny dzień" Językiem przejechałam po niedawno umytych zębach i wyszłam z łazienki.Zejście na dół zajęło mi góra trzy minuty.Pewnie weszłam do kuchni.Wzrok wszystkich łącznie z Harrego był utkwiony w mojej osobie.
-Dzień Dobry wszystkim.-nieśmiały uśmiech wstąpił na moją buzie.
-Em..Nicole wszystko dobrze?-moja siostra była zaskoczona moim zadowoleniem..Pewnie myślała,że popadnę w depresje.
-Jak najbardziej.-ziewnęłam podchodząc do lodówki.
-Ale przecież wczoraj płakałaś i..-Louis przerwał swoją wypowiedź.
-Zamknij się!-Warkot Harrego spowodował,że jeszcze bardziej ucieszyłam się z mojego postanowienia.
-Nie zjesz z nami śniadania?-moja siostra postanowiła zmienić temat,wczorajszej sytuacji.
-Nie jestem głodna.-uśmiechnęłam się do siebie wychodząc z kuchni z wodą i jabłkiem.Skierowałam się do salonu.Rozsiadłam się na kanapie,przełączając kanały telewizyjnie.
-Idź zjedz śniadanie.-Do salonu wpadł Niall z pełną buzią.Blondyn zaczął ciągnąć mnie za nogę,przez co z kanapy wylądowałam na ziemi.
-Niall oszalałeś!-z dość utrudnionym zadaniem zdołałam się wyrwać chłopakowi.-Patrz jak ja wyglądam..-spojrzałam na chłopaka z ostrzami wbitymi w jego osobę.Woda,którą miałam w ręce i która była odkręcona wylądowała na mnie.Byłam cała mokra.Jak najszybciej pobiegłam do swojego pokoju.Wyciągnęłam nowe dżinsowe spodenki morską bluzkę.Już miałam ściągać z siebie ubrania kiedy do pokoju wpadł Harry.
-Przepraszam.-speszony spojrzał na mnie.Jednak nadal nie zamierzał wyjść.
-Harry chcesz czegoś?-odwróciłam się i spojrzałam na chłopaka i od razu tego pożałowałam.Jego zielone oczy zahipnotyzowały mnie a ja nie mogłam się ruszyć.Pragnęłam patrzeć na nie wieczność.To nie było dobre posunięcie z mojej strony jednak się nie cofnęłam.
-Zostawiłem u Ciebie telefon.-szepnął i bez żadnego zaproszenia wtargnął do środka.Szukał dosłownie wszędzie.Spojrzałam na bezsensowne poszukiwania chłopaka i aż żal mi się go zrobiło.
-Zobacz pod łóżkiem albo na parapecie.-dodałam odwrócona tyłem do chłopaka.Kędzierzawy chyba znalazł to czego szukał bo lekko się zaśmiał.Kiedy ruszył w stronę drzwi zamknęłam oczy.Nie chciałam,żeby szedł.Chciałam,żeby został i mocno mnie przytulił.Żeby obiecał,że zawsze będzie dla mnie.Chciałam aby powiedział,że przeprasza,że żałuję..Kiedy stanął przy drzwiach zwrócił swój wzrok ku mnie.
-Nicole chce żebyś wiedziała,że moja słowa wczorajsze nie powinny zaistnieć.Nie jesteś mi obojętna.Nie żałuję tych pocałunków..Niczego,co było związane z Tobą nie żałuję j..Przepraszam..-szepnął i wyszedł.Czułam jak serce podchodzi mi pod gardło.Fala nieznanych mi dotąd uczuć uderzyła mnie ze zdwojoną siłą.Ale przecież miałam być twarda! Miałam zamknąć ten rozdział..''Ale,ale,ale..daj sobie spokój TY go kochasz!". Ten wredny i bezczelny głos miał rację.Nie potrafiłam wymazać Harrego z pamięci.Nie potrafiłam zapomnieć o tym wszystkim.I jeszcze jego słowa.Tego było mi trzeba.Mogłam uznać to jako zapewnienie tak? Zapewnienie,że nie jest obojętny wobec mnie! Ale czy on mnie kocha? Czy to jest to samo uczucie? Nie chciałam się zachować jak zakochana gówniara,i rzucić się mu w ręce.To byłoby bez sensu.Z tej całej dość nietypowej sytuacji zapomniałam się przebrać.Mokre ciuchy zupełnie przylepiły się do skóry.Chwyciłam wcześniej naszykowany komplet i weszłam do łazienki.Zdjęłam mokre ciuchy i wrzuciłam je do kosza.Zwinnie wytarłam przemoczone ciało następnie przebierając się.W pełni sucha wyszłam z łazienki.Chciałam porozmawiać z Harrym.Ja musiałam wiedzieć o co mu chodziło z tym wszystkim.Po prostu chciałam to wiedzieć! Zbiegłam na dół i przystanęłam przy kuchni.Zatrzymała mnie dość nietypowa rozmowa Liam'a ze Styles'em.
-Jesteś głupi -Liam grzecznie podkreślił Harrego.
-Wiem.
-Czemu jej nie powiesz?- to zdanie spowodowało,że przysunęłam się bliżej aby dobrze usłyszeć rozmowę chłopców.
-Masz rację,po tym wszystkim podejdę do niej i powiem "Ej wiesz co kocham Cię!" weź pomyśl!
-Harry ja nie będę Cię wiecznie krył.-Liam wziął głęboki wdech.-Nicole nie jest obojętna wobec ciebie! Pogadaj z nią!- Kiedy usłyszałam swoje imię myślałam,że żołądek podejdzie mi pod gardło.Chciałam jednak usłyszeć to od niego.Wzięłam głęboki wdech i weszłam do kuchni.Oczy chłopców automatycznie skierowały się w moją stronę.
-Co się tak patrzycie?-udałam istne zdziwienie.
-Em.Ja spadam.Miałem się spotkać z Danielle.Narka.-poklepał loczka po plecach.-Pa Nicole-brunet delikatnie mnie uścisnął.Właśnie w takich momentach uświadamiam sobie,że Danielle to jest idealna dziewczyna dla Liam'a.Jest kochana,śmieszna i taka dobra.To był ideał.Liam posłał mi tylko przelotny uśmiech i wyszedł.Jak gdyby nigdy nic,podeszłam do lodówki i wyciągnęłam sok jabłkowy.Wzięłam dość głębokiego łyka.Zimna ciecz rozlała się po moim wnętrzu,powodując iście błogą przyjemność.Odsunęłam karton od ust dodając jedno wielkie "aaah". Z charyzmą przejechałam językiem po zimnych wargach.
-Możesz przestać..-cichy jęk loczka sprawił,że na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech.
-Nie wiem o czym mówisz.-powróciłam do poprzedniej czynności.
-O tym mówię! Przestań..
-Daj spokój.-odwróciłam się na pięcie i schowałam już niepotrzebny karton z powrotem do lodówki.Odwracając się natknęłam bliską mojej osobie postać Hazzy. Naszą przestrzeń osobistą dzieliły  max 5 centymetry. Chłopak z łapczywością wpatrywał się w moje usta.
-Em..Harry..Co ty...-nie dane było mi dokończyć.Styles dość agresywnie wbił się w moje zmarznięte usta.Pieścił je jak nigdy.Podgryzał,ssał. Jego język przejechał po mojej dolnej wardze przez co jęknęłam.Nie byłam mu dłużna.Zaczęłam gładzić podniebienie Loczka.Chłopak odwzajemnił się tym samym.Naszą chwilę musiał przerwać brak tlenu.Kędzierzawy oparł swoje czoło o moje głośno dysząc.
-Potrzebuje Cię..-szepnął do mojego ucha delikatnie podgryzając jego płatek.
-Jeszcze wczoraj chciałeś się ze mną tylko przyjaźnić.-oderwałam swoje czoło od chłopaka,patrząc w jego oczy.
-To była bzdura.Po prostu do póki nie byłem pewien swoich uczuć do Ciebie nie chciałem nic z tym robić..-wziął głęboki wdech.
-A teraz już wiesz?
-Kocham Cię..-chłopak uciekł od mojego pytanie szepcąc te dwa słowa,o których marzyłam tyle lat.-Jeśli tylko zechcesz dać mi szansę to obiec...-teraz to ja przerwałam chłopakowi niepotrzebną wypowiedź wbijając się w jego usta.Przyssałam jego wargę.Chłopak odegrał się tym samym.To było cudowne.
-A co wy tu robicie?-speszona oderwałam się od Kędzierzawego,czując jak moje policzki płoną.W wejściu zobaczyłam moją młodszą siostrę.Louise trzymała w rączce pokolorowaną laurkę.
-Nic Lou.-spojrzałam na chłopaka,który równie jak ja był czerwony-A co tam masz?
-Rysunek.-mała przełożyła nóżkę przez nóżkę.
-Pokażesz mi?
-Nie.-mała blondyneczka zaśmiała się uciekając.Zdziwiona spojrzałam na Loczka wyciągając ku niemu rękę.Bez wahania ją pochwycił.Cali czerwoni udaliśmy się do salonu..


~~*~~
NAPISAŁAM :D
Przepraszam,że tak późno ale czekałam na ten 11 komentarz :D
Zresztą co coś napisałam musiałam usuwać ponieważ mi się nie podobało.;\
Dobra dobra.Teraz liczę na waszą opinię.Proszę was bądźcie ze mną szczerzy.Choćby miała być to gorzka prawda.;p
Ponieważ,nie macie możliwości jakiegokolwiek kontaktu ze mną myślałam,nad założeniem aska.
Co o tym myślicie?
Ze zniecierpliwieniem czekam na waszą opinię..;*
Kocham Was Nicole xx ♥

sobota, 16 marca 2013

Rozdział 12 "Nie wiem co było gorsze"

Obudziłam się w dość niekomfortowej pozycji na kanapie.Zwlokłam swoje obolałe ciało i delikatnie się wyprostowałam.Słysząc strzelające kości przestałam.Z głośnym jękiem ruszyłam w kierunku kuchni.Pusto.Dość prędko udałam się do pokoju mojej siostry.Uchyliłam drzwi i po cichu do nich zajrzałam.Nic.Przecież Louise miała tylko 4 lata.Nie mogła rozpłynąć się w powietrzu.Szybkim,panicznie szybkim tempem poszłam do pokoju Cole.Też nic."Mój sen.Jesteś sama Nicole..Sama" Bzdura! "Nie zapomnij o oddychaniu'' Wzięłam kilka głębszych wdechów i zaczęłam obchodzić resztę sypialń.Nic.Oni mnie ignorują.Ja to czuje po prostu..Popadam już w paranoję.Wtem dzikie krzyki dochodzące z salonu wybudziły mnie z tego bezużytecznego jak dotąd myślenia.Pobiegłam w tamtym kierunku i zastałam Lou i Harrego starających,zabrać moją siostrę,która była tylko ubrana w strój kąpielowy.Krzyczała,darła i miotała się jednak na nic.Śmiałam się pod nosem z wyczynów mojej siostry.
-O Nicole wstałaś.-powiedział Lou podnosząc z Harrym siostrę nad ziemią.Oni poszli pływać?Owszem mieliśmy basen,ale pogoda wczoraj była beznadziejna więc dużo nie mogło się zmienić.Ale jednak.Spojrzałam w kierunku okna.Pieczonce słońce pragnęło dostać się do środka.Wielki uśmiech wstąpił na moje usta.W końcu słońce!. Jako jedyny Lou zwrócił uwagę na moją osobę.Harry na mój gust,szukał tylko okazji żeby pomacać moją siostrę.Zresztą ona nie była lepsza.Zamiast zwrócić mu uwagę olewała to.Pomimo tego,że nie byłam w zawiązku z Loczkiem bolało mnie jego zachowanie.W końcu pocałunek to nie jest nic.To jest przelanie wszystkich uczuć i emocji na drugą osobę.Nie zmieniało jednak to faktu,że nie miałam prawa mu zabronić macania mojej siostry "Brzmisz żałośnie.." I tak było.Czułam się jak wykorzystana zabawka do prze lizania się.Miałam już dość patrzenia na Harrego macającego moją siostrę,więc skierowałam się w stronę pokoju.
-Przyjdziesz do nas młoda?-odwróciłam się i napotkałam opiekuńczy wzrok Louis'a.Skinęłam tylko głową i pobiegłam do pokoju. Założyłam spodenki i biały luźny podkoszulek.Nie miałam zamiaru kąpać się przy nich.Wstydziłam się swojego wyglądu.Pomimo tego,że nie byłam gruba mogłam się schować przy mojej siostrze.Idealnie płaski brzuch.Wyrzeźbione szczupłe nogi.Zgrabna pupa i jędrny biust.Co tu gadać.Ideał kobiety.A ja? Nie miałam płaskiego brzucha.Nóg nie miałam grubych,ale to nie zmienia faktu,że przy Layly czułam się jak nieszczęście.Nieudany eksperyment.Określajcie sobie to jak chcecie.I tak wyjdzie na jedno.Wiedziałam,że nie zdrowo myśleć w taki sposób o sobie.Przygryzłam nerwowo dolną wargę i wyszłam na zewnątrz.Przywitało mnie rażące ciepło i uśmiechnięte twarze przyjaciół.Wszyscy byli zanurzeni w wodzie.Lou uczył Louise pływać,Niall Cole a Harry moją siostrę.I bardzo dziwnym trafem,zawsze jego ręka znajdowała się koło jej tyłka.Jednak ja nie mam zamiaru wściekać się i psuć humoru,który i tak z każdą sekundą patrzenia stawał się jeszcze gorszy. Jedynie Liam pomachał w moim kierunku i obdarzył mnie serdecznym uśmiechem.Zrobiłam to samo ku jego osobie.Rozsiadłam się na huśtawce obok basenu i patrzyłam przed siebie.Było trudno nie zauważyć tulącego się Harrego do mojej siostry.Lou nic nie widział? Trudno było NIE zauważyć.Nie miałam ochoty na to patrzeć.Gwałtownie wstałam z miejsca i weszłam do domu.Podeszłam do kuchni i pochwyciłam wodę.Skierowałam się do salonu.Usiadłam na moim wcześniejszym miejscu snu i włączyłam jakąś denną komedię.Chwilę później obok mojego boku zawitał Harry.
-Słońce czemu nie idziesz z nami popływać.-mruknął strzepując pozostałości wody z włosów.
-Bo nie mam ochoty.-udawałam pełne zaciekawienie filmem,który tak na prawdę był denny.
-Stało się coś?-byłam wściekła.Jednak nie chciałam tego pokazywać.Najpierw Niall i nasze skłócenie a teraz Harry? Nie miałam ochoty się z nim kłócić.Może to ja miałam jakieś przewidzenia?Wolałam mieć stu procentową pewność,za nim miałam wywołać kolejną kłótnie.
-Nie nic się nie stało.-szepnęłam nadal,ślepo wlepiona w ekran.
-To spójrz na mnie.-chłopak zaczął gładzić moją dłoń.
-Co Ty masz z tym "Spójrz na mnie" nie raz patrzyłam..-sama nie byłam przekonana,dlaczego sypałam te chamskie docinki skoro sama,sobie powiedziałam,że nie zacznę kłótni do póki się nie przekonam. Harry pociągnął mnie w swoim kierunku.Teraz już całkowicie patrzyłam na jego przenikliwe oczy.
-Mnie nie oszukasz Nicole.Co się stało?
-Nie staram się oszukiwać.
-To dlaczego ciągle uciekasz przed moim wzrokiem?-kiedy wypowiedział,jego słowa wlepiłam ślepe spojrzenie w niego.
-Głowa mnie po prostu boli.-W gruncie rzeczy nie skłamałam.Od kąt wróciłam do domu myślałam,że z przybytku wrażeń eksploduje.
-Chodź pójdziemy po tabletki-Harry wyciągnął dłoń w moim kierunku którą pochwyciłam.Wzięłam jedną białą tabletkę i popiłam zimną wodą.Następnie udaliśmy się do mojego pokoju.
-Połóż się ja otworze okno.-posłusznie wykonałam jego polecenie.Loczek chwilę potem leżał obok mnie.Tylko tym razem zdecydowanie dalej.Ja w jednej części łóżka on drugiej. Nie miałam możliwości wyczuć bicia jego serca.Poczuć dotyku i zapachu.Pragnęłam całą swoją osobą,poczuć jego dotyk.Pragnęłam go.Wiedziałam,że prędzej czy później będę musiała porozmawiać z nim o tym co nas łączy. O TYM uczuciu,które nabierało na sile za każdym razem jak patrzyłam w oczy chłopaka.Już miałam zadać pytanie Harremu "Co z nami będzie?" kiedy chłopak wypalił.
-Nicole,bardzo Cię lubię ale nie chcę,żeby te pocałunki wywarły wpływ na naszą przyjaźń.Tak jak jest,znaczy mam na myśli naszą przyjaźń tak jest dobrze.I niech tak zostanie.-myślałam,że gorzej być nie może.MOŻE być gorzej.Serce z sekundy na sekundę pękało z drobnych kawałeczków na drobniejsze.Do oczu napływały słone łzy,które jakimś cudem udało mi się opanować.Ciało z przepełnionego ciepłem zmarzło.A ja? Ja patrzyłam na niego w sposób straszny. Mój wzrok przepełniony był złością,gniewem,smutkiem,rozczarowaniem a ponadto łzami.
-Nicole przepra...
-Zamknij się!-przerwałam jego żałosne przeprosiny.Teraz już całkowicie się załamałam.Łzy nieopanowanie leciały po moich policzkach.
-Proszę nie płacz..-szepnął podchodząc bliżej mnie.
-Wiem,że dla ciebie pocałunek to norma,jednak dla mnie znaczy to coś więcej niż podanie ręki na przywitanie.-mruknęłam ścierając kolejne łzy z policzków.
-Wiem to nie powinno zaistnieć!-jego słowa zabolały mnie niemiłosiernie.Mogłabym to porównać do polania otwartej rany sokiem z cytryny lub solą.Wydobyłam z siebie żałosny śmiech.Podeszłam do drzwi i otworzyłam je.
-Wyjdź!-krzyknęłam
-Ale..
-Wyjdź!-chłopak niechętnie wykonał moje polecenie,rzucając przepraszające spojrzenie.Po jego wyjściu zamknęłam drzwi na klucz,osuwając się po nich.Podciągnęłam kolana ku brodzie wtulając się w nie.Byłam zalana łzami.Ponad to nie chciałam ich hamować.Dzięki nim choć troszeczkę lepiej się czułam.Jeśli w ogóle mogłam się lepiej poczuć.Nie wiem co było gorsze.Fakt,że on żałuje tych pocałunków czy to,że przez ten cały czas byłam zabawką.Ale obiecywał,że będzie dla mnie.Kłamał.A ja głupia uwierzyłam.Ale taka już jestem.Łatwowierna i głupia.Czas to zmienić..Ale może to moja wina? Od początku mogłam postawić sprawę jasno.Może to ja mam wykazać się dojrzałością,którą jemu brakowało?I tak też zrobię!Delikatnie zawlekłam swoje obolałe ciało i położyłam się na łóżku.Nie ważne,że wstałam niecałą godzinę temu.Odpoczynek był mi potrzebny.By zacząć nowe jutro z uśmiechem.



"Kiedy się ma złamane serce boli wszędzie. Nie mam pojęcia, który kawałek mojego serca jest naruszony. To tak jak z talerzami - wiele maleńkich szczelinek tworzy jedno ogromne pęknięcie" 

~~*~~
Na wasze,życzenie jest dzisiaj rozdział :D To co z tego,że jest 21:33 :D
Trochę odwróciłam przebieg wydarzeń ;D
Waszym zdaniem z kim powinna być Nicole?:D
Liczę na recenzję i komentarze ^^
Kocham Was xx

piątek, 15 marca 2013

Rozdział 11 "Po prostu ważne,że mam Ciebie z powrotem"

 CZYTASZ=KOMENTUJ


"Jesteś egoistką! Ponadto zachowujesz się jak dziecko!Co ja mówię! Gorzej niż dziecko!" - Takimi słowami,zostałam obdarzona po powrocie do domu następnego dnia. Wiem,że źle zrobiłam nie wracając na noc do domu,jednak ja sama musiałam pozbierać myśli.Sprytnie ignorowałam każdą próbę siostry telefonowania do mnie.Nie tylko siostry bo również chłopców i mojej "przyjaciółki''. Kiedy tylko następnego dnia,przekroczyłam próg mieszkania Layla jak przystało na siostrę przytuliła mnie a następnie ochrzaniła. Należało mi się. Zachowuje się jak dziecko.Ale..tak właściwie to nie ma żadnego ale. Siedziałam teraz u siebie w pokoju,słuchając kolejnego kazania brunetki.
-Nicole ja wiem,że to co mówię wlatuje jedną dziurką od ucha a wylatuje jedną,ale proszę Cię posłucha mnie.-nachyliła swoją drobną postać nade mną.
-Cały czas Cię słucham.Nawet jak bym nie chciała..-teatralnie przekręciłam oczami.
-Posłuchaj mnie.Niall to Niall. Nie zawracaj sobie aż tak nim głowy.Jeżeli on chce być z Morgan nie powinnaś stać im na drodze.To było by nie fair.Jeśli oby dwoje czują coś do siebie,My nie mamy prawa w to ingerować.Morgan,też oceniłaś zbyt poważnie.Zawsze byłyście przyjaciółkami i to przez bardzo długo.Ja nie zastąpię Ci mamy Nicole.Jednak z własnego doświadczenia mogę Ci doradzić.- Layla powróciła do pozycji stojącej.-Ja z chłopcami ,Louise i Cole'm wychodzę.Ty i Niall zostajecie.-zakomunikowała.
-Z jakiej racji?!
-Z takiej,że Ty masz szlaban! A on sam chciał zostać!-siostra skierowała się w stronę drzwi,kiedy delikatnie odwróciła się w moim kierunku-Pomyśl racjonalnie siostrzyczko.Zawsze doradzałaś innym.Czas pomyśleć o sobie.-To były jedyne słowa jakie usłyszałam z jej ust.Miała rację.Czemu ja po prostu nie mogę być szczęśliwa?Czemu nie mogę się cieszyć życiem?!Mam dopiero 16 lat a stwarzam sobie takie problemy.
-Martwiłem się o Ciebie.-z transu wybił mnie delikatny głos Harrego.
-Przepraszam nie chciałam,żebyś się martwił.-Chłopak stał w progu pokoju a ja siedziałam odwrócona do okna na parapecie.Dzisiejsze niebo Londyńskie było pochmurne.Nie tak bardzo jak wczoraj,jednak nadal panował harmider.Usłyszałam,charakterystyczny odgłos zamykanych drzwi i Loczek znalazł się obok mnie.
-Jeśli chcesz,zostanę z Tobą.-szepnął mi do ucha.Odwróciłam głowę w kierunku chłopaka.
-Nie ma takiej potrzeby.-delikatnie się uśmiechnęłam.-Ale Ty baw się dobrze.-wzrokiem uciekałam od oczu Styles'a.Nie mam pojęcia czemu.
-Spójrz na mnie..-szepnął łapiąc mój podbródek
-Harry..-jęknęłam nadal uciekając wzrokiem.
-Po prostu spójrz..-zrobiłam to o co poprosił.-Chce,żebyś wiedziała,że zawsze możesz na mnie liczyć.Nie ważne co by się działo.Ja zawsze będę dla Ciebie.-zbliżył swoje usta do mojego czoła,obdarowując go słodkim pocałunkiem.
-Dziękuję.-dodałam uśmiechnięta.-A teraz idź się lepiej szykuj.-delikatnie pchnęłam Loczka w kierunku drzwi.
-Ja nie skończyłem.-Po jego słowach,moje serce przyśpieszyło.Oddech nie był już stabilny.Ja jednak trwałam w miejscu.Chłopak zbliżył się do moich ust aby pochwycić je w pocałunku.Jego język z łatwością wtargnął do moich ust, gładząc podniebienie,następnie delikatnie podgryzł dolną wargę powodując mój cichy jęk.Kiedy brakowało nam powietrza oderwaliśmy się od siebie.
-Przegrałeś! Przegrałeś! -krzyczałam na cały pokój.Widziałam,że Harry miał zamiar coś powiedzieć jednak zamilkł.
-Cholera!-warknął przez uśmiech.-To jaka kara?-podniósł jeden z kącików ust.Podeszłam do chłopaka i lekko musnęłam jego usta.-To kara?!-pisnął-To ja chce więcej takich kar!
-To na pocieszenie.A teraz idź się szykuj.-ostatni raz złączyłam nasze usta w pocałunku.Chłopak z jękiem wyszedł z mojego pokoju.Teraz zostałam sama. Ja i moje myśli.Te głupie potworki czekające,tylko na to aby ogłupić moją osobę.Kiedy poczułam,nieprzyjemny podmuch zimnego powietrza wskoczyłam pod ciepłą kołdrę.Wtuliłam się w białą poduszkę,przymykając powieki powoli oddalałam się do krainy marzeń...
"Oddech,jeden,drugi..Nadal nic.Nadal cholerna ciemność.Rozglądam się dookoła.Nic.Ciemność.Jestem sama.Kiedy w oddali zauważam małą jak główka od szpilki przestrzeń ze światłem.Zaczynam biec.Jednak nadal tkwię w miejscu.
-Gdzie ja jestem?!-wzięłam jeden rozpaczliwy,pochłonięty rozpaczą i bólem oddech.
-Jesteś sama.Przecież tego chciałaś Nicole.-na pierwszy rzut "ucha" głos bardzo mi znany.Jednak nie rozumiem dalszych słów.Głos się oddala a ja nadal sama.Dobrze wiem kim jest jednak,nie umiem lub nie chce pamiętać!Zostałam sama.Już na zawsze..."
Boże to tylko sen.Zły sen.Cała spocona wyskoczyłam z łóżka i bez dłuższego namysłu skierowałam się w stronę kuchni.Kiedy stałam już na ostatnim stopniu schodów,jasne światło poraziło moje oczy.Wiedziałam kto się tam kryje.Jednak już pewniejszym krokiem ruszyłam w tamtym kierunku.Tak jak się spodziewałam blondyn siedział przy stole,z wielką zawziętością wpatrywał się w pół pełny kubek Mleka.Spojrzałam na jego nieobecny wyraz twarzy.Chłopak za wszelką cenę chciał uciec od mojego wzroku.Nie starałam się dłużej,aby nasze spojrzenia się zetknęły skoro on i tak gapił się na tą głupią szklankę.Niechętnie odwróciłam się w kierunku lodówki wyjmując Mleko,a z szafki obok pochwyciłam kakao.Mleko wstawiłam na kuchenkę aby choć trochę się podgrzało a do czerwonego kubka,wsypałam trochę brązowego proszku.Kiedy mleko przybrało odpowiednią jak dla mnie temperaturę wlałam je do kubka.Chwyciłam cukier i jakąś łyżeczkę.
-Ponoć słodzisz tylko jedną..-jego barwa głosu brzmiała teraz zdecydowanie inaczej.Był smutny.
-Tak.Tylko jedną.
-Nicole ja już dłużej tak nie mogę.Nie wytrzymam bez Ciebie.Bez Twojego głosu,uśmiechu,żartów.-poczułam jak nieśmiały uśmiech wbija się na moje usta.-Przepraszam Nicole.Za wszystko.Tylko nie bądź obojętną wobec mnie.-nie chciałam nic więcej.Tego było mi trzeba.W końcu wszystko zaczęło się układać.W końcu mam Niall'a i Harrego....wróć..Mam Niall'a bo ja tak na prawdę nie wiem co jest między mną a Harrym .Jednak teraz nie miałam,ochoty się tym przejmować..Miałam cudownych przyjaciół,których kochałam pomimo wszystko.
-Nigdy nie będę obojętna wobec Ciebie Niall.-szepnęłam tuląc się do blondyna.Trwaliśmy w takiej pozycji dobre 10 minut.-Obejrzymy coś fajnego?-przygryzłam delikatnie dolną wargę.
-Dla mnie moglibyśmy gadać,albo nawet na siebie patrzeć.Po prostu ważne,że mam Ciebie z powrotem.-Po jego słowach poczułam dziwne rozlewające się ciepło.Czułam się tak cudownie.Dobrze wiem,jak inni zareagowali by na jego słowa.Jednak dla mnie jest tylko i wyłącznie genialnym przyjacielem.W jego towarzystwie jestem sobą.I to jest piękne.

~~*~~
JEST! ^.^
Mam nadzieję,że się spodoba.:D
Mało tych komentarzy ;c
Nie podobają się wam rozdziały ;c?
No cóż..
Chcę aby pod tym postem dodał komentarz,każdy kto czyta moje opowiadanie.Chcę wiedzieć dla kogo piszę i komu czytanie moich wymysłów się podoba ^.^
Tak ogólnie to chce podziękować stałym osobą,które dodają komentarze.Chce,żebyście wiedzieli,że każdy komentarz czytam.Wasze słowa sprawiają,że jestem dumna z moich prac.Jesteście cudowni.Bo to Wy dajecie mi motywację!♥
Kocham Was i dziękuję xx
Nicole xx

czwartek, 14 marca 2013

Rozdział 10 "Na nieszczęście nie ma innego lekarstwa niż nadzieja"

Nie wiele więcej myśląc zatrzasnęłam drzwi.Roztrzęsiona podeszłam do okna aby je maksymalnie otworzyć.Zimne powietrze,potulnie otulało moją rozgrzaną z bezradności postać.Może to nie rozsądne,siadać na parapecie przy otwartym oknie,kiedy pada deszcz i jest cholernie zimno.Jednak dla mnie nie miało,to najmniejszego znaczenia na ten moment.Zalana łzami wpatrywałam,się w przestrzeń.Ciemne chmury,rzucały szary szlak na ulicach.I kto by pomyślał,że jest dopiero 13 p.m.Potok słonych łez kreślił mokrą ścieżkę od oczu poprzez policzku kończąc na ciuchach albo ciemnobrązowej podłodze.Donośne pukanie wybudziło mnie z transu.
-Nicole otwórz.-ta barwa głosu była bardzo dobrze mi znana.-Nicole otwieraj te pieprzone drzwi!-krzyknął.
-Odejdź.-szepnęłam prawie,że niesłyszalnie.Na prawdę nie miałam ochoty na rozmowę z kimkolwiek.Chciałam pobyć sama.
-Masz dwa wyjścia.-jego głos był teraz całkiem spokojny.-Albo otworzysz te pieprzone drzwi,albo ja to zrobię! Wybieraj!-nieskryty uśmiech wstąpił na moją buzię.Zadrżałam pod wpływem,zimnego podmuchu wiatru.Przetarłam,zmarznięte oczy i wtuliłam się w parapet.Nie zamierzałam zamknąć okna.Pomimo tego,że moje ciało było już lodowate nie obchodziło mnie to.Głośny odgłos śrubokręta i chłopak znalazł się u mnie w pokoju.Ja jednak,siedziałam nadal wpatrzona w krajobraz.
-Nicole Boże..-chłopak automatycznie podbiegł do mojej zmarzniętej postaci prowadząc na łóżko,następnie zamykając okno i powrócił do mnie.
-Harry ja chce być teraz sama..-wyłkałam przez łzy i odeszłam na wcześniejsze miejsce.
-Porozmawiaj ze mną..-szepnął podchodząc bliżej.
-Rozumiesz,co to znaczy chce być teraz sama!?-krzyknęłam.Pewnie wiele osób sobie myśli "Nie masz o co ryczeć!" .Jednak to jest błędem.Jestem osobą bardzo wrażliwą.I to jest błąd,tak samo jak fakt,że zbyt szybko przywiązuje się do ludzi.Jednak to nie czas i miejsce na takie rozmyślania.Harry delikatnie,przytulił mnie do siebie.-Harry puść mnie!-zaczęłam się wiercić i bić chłopaka,biłam go na prawdę z wielką siłą lecz ten nawet nie drgnął.
-Opanuj się!-jego głos nadal był spokojny.W żelaznym uścisku pochwycił moje nadgarstki,nie pozwalając na kolejne uderzenia z mojej strony.-Powiesz mi co się stało?Wszyscy są zdezorientowani Twoim zachowaniem..
-Wal się!-byłam okropnie nie miła.Dobrze wiedziałam,że go to boli a jednak nie cofnęłam się.Kolejne wyzwiska,przekleństwa wylewały się z moich ust jak woda z wodospadu.-Puszczaj mnie!-zaczęłam odciągać swoje ręce z uścisku Loczka jednak na nic.
-Uspokój się..-jego głos był na prawdę bardzo spokojny-Chce tylko z Tobą porozmawiać Nicole.-mówił tak jak do dziecka.Chociaż w sumie tak się zachowuje.Jak dziecko.-Porozmawiasz ze mną?-zapytał wpatrując się w moje niebieskie oczy,jakby szukał odpowiedzi na swoją odpowiedź.
-Nie!Wyjdź!-warknęłam odsuwając się od chłopaka na tyle na ile pozwolił,mi jego uścisk.
-Dobrze wiesz,że tego nie zrobię.-rozluźnił swój uścisk i przysunął się do mnie.Byłam zła na siebie.On starał się jak najlepiej a ja potraktowałam go okropnie! -Wiem,że nie chcesz teraz rozmawiać Nicole ale możemy po prostu popatrzyć,się na siebie.-uśmiechnął się,widocznie chciał rozluźnić atmosferę.
-Przytul mnie.-szepnęłam.Nie musiałam dwa razy prosić.Chłopak w sekundę zamknął mnie w żelaznym uścisk,prowadząc nas w kierunku łóżka.Delikatnie osunęliśmy się nadal przytuleni na łóżku.Hazza delikatnie gładził,moje włosy powodując,że o mało co nie usypiałam.
-Przepraszam- szepnęłam wpatrując się w przepełnione zrozumieniem,ciepłem i miłością oczy Harrego.Jako odpowiedź delikatnie musnął moje czoło.Wtulona w ciepłe ciało,chłopaka usnęłam..
Obudziła mnie dość donośna rozmowa Harrego z moją siostrą.Po cichutku podeszłam do lekko uchylonych drzwi,by podsłuchać ich rozmowę.Przysunęłam prawe ucho do drzwi i jak profesjonalista zaczęłam słuchać.
-O co znowu poszło?-szepnęła Layla.Pewnie nadal myślała,że śpię.
-Nie wiem.Niall milczy a ona nie chce nic mówić.Ja nie mam zamiaru naciskać.
-Może,ja z nią porozmawiam?-jak zawsze nadopiekuńcza siostra.
-To nie jest zbyt dobry pomysł.-dodał nerwowo spoglądając na drzwi.Byłam sprytnie,schowana więc chłopak mnie nie zobaczył.-Dajmy jej trochę czasu.Ona musi się oswoić z tą całą sytuacją.-moja siostra,głośno westchnęła i zeszła na dół.Szybko wróciłam do łóżka i zamknęłam oczy,żeby nie było,że nie śpię.Harry zaimponował mi swoją,postawią i zachowaniem.
-I tak wiem,że nie śpisz.-a ja nadal uparcie trwałam przy swoim.-No chyba,że się pomyliłem.-barwa jego głosu była prze komiczna.Poczułam jak łóżko lekko się ugina,żeby następnie wrócić do normalnego stanu.Odwrócona tyłem do Loczka nie miałam,zbytnio okazji zobaczyć co knuje.A zapewne to robił.Przy moim lewym uchu poczułam podmuch aromatycznego powietrza.Moje ciało zadrżało dzięki tej,tak naprawdę znikomej przyjemności.
-Wiedziałem,że nie śpisz.-ostatni raz dmuchnął w moje ucho,następnie leciutko je podgryzając.Gwałtownie odwróciłam się ku Haroldowi.-Mówiłem.-jego twarz była na prawdę bardzo blisko.A z sekundy na sekundę stawała się jeszcze bliższą.
-Powiedz tak szczerze.Nie wytrzymała byś bez całowania się ze mną.Przyznaj mi rację skarbie.-mruknął tuż,przed moimi ustami.Starałam,się być opanowaną jednak ja i chłopak dobrze wiedzieliśmy,że i tak taka nie jestem.
-Pff..masz o sobie za duże mniemanie Styles.-dodałam odsuwając dłonią,twarz chłopaka.
-Ranisz.-dodał jęcząc.
-Nie wierzysz w to?-podniosłam jedną brew ku gorze.
-Nie za bardzo.
-Zakład?-po moich słowach na twarz loczka,wstąpił chytry uśmieszek.Z pewnością już wymyślał pomysły w jaki sposób mnie złamać.Jednak ja też miałam kilka sposobów na zwycięstwo.
-Okej.A przegrany co ma zrobić?
-To się wymyśli na poczekaniu.-Dodałam wychodząc z łóżka.-Kto przegra ten się przekona.Powodzenia.-dodałam i wyszłam z sypialni.Zapachy z kuchni przywitały mnie już na schodach.Prawie,że myśląc zbiegłam na dół.Od razu tego pożałowałam.Stając przez kuchnią,zauważyłam jak Niall stoi za Morgan obejmując ją.Dziwne jak dotychczas uczucie pojawiło się w moim brzuchu i sercu.Cholerna zazdrość.Ale to przecież jest niemożliwe!Za wszelką cenę chciałam tego nie czuć! Odgonić to dziwne uczucie.Jednak one wbiło się we mnie jak kleszcz w ciało.Ze spuszczoną głową weszłam do kuchni.Nie mogłam,zauważyć ich wyrazów twarzy jednak zapewne były nieobecnie speszone.
-Nicole,możemy porozmawiać?-Morgan z drżącym głosem zadała mi pytanie.
-Nie!-warknęłam i otworzyłam dość masywne drzwi lodówki.
-I tak tu jesteś,więc chociaż nas wysłuchaj..-dodał Niall.
-Przyszłam tylko po picie i znikam stąd.-Dodałam.Myślałam,że gorzej być już dzisiaj nie może.Cala ta akcja w kuchni sprawiła,że resztę dnia będę mieć szczerze powiedziawszy zjebaną.Wzięłam kilka głębszych oddechów i skierowałam się w stronę salonu.Już,miałam siadać na kanapie kiedy Morgan podeszła do mnie.
-Nicole,ja nie chce się kłócić.Zależy mi na naszej przyjaźni.-przyjaciółka stanęła koło mnie,ale oczywiście czujny Niall stał kilka kroków za nią.Denerwowało mnie to.
-Przyjaźń?!Od kiedy przyjaźnią nazywa się fakt,że ja zawsze musiałam robić co pani Morgan sobie zażyczy?!Byłam na każde Twoja zawołanie Morgan.Ale to koniec! Nie będę niczyją panią na posyłki!
-Nicole wystarczy-po jego słowach,poczułam jak wielki szpikulec wbija mi się w serce.
-Nie! Ja powiem kiedy wystarczy! Ciebie Morgan i tego Twojego Niall'a mam po dziurki w nosie! Twoja specjalność to niszczenie mi wszystkiego.Tym razem też Ci się to udało.-zalana słonymi kroplami krzyczałam do zbiegnięcia reszty domowników na dół.-Żegnam-warknęłam i wybiegłam z domu.Boże jaka ja byłam głupia!Jak ja mogłam dać się wykorzystywać takiej osobie jak ona!Przez tyle lat!Czy moje,życie to pasmo ciągnących się nieszczęść?! "Nie zawsze jest z górki" . Prawda.Tyle,że ja nie widzę nic innego niż "spacerek w gorę" .Chwiejnym krokiem doszłam do kremowego budynku mieszkalnego.Za nim znajdowało się miejsce gdzie lubiłam posiedzieć.Pomyśleć.Po prostu pobyć.Tym razem też się tam udałam.Usiadłam na górce i wpatrywałam się w las przede mną.
"Na nieszczęście nie ma innego lekarstwa niż nadzieja"
Z taką myślą,kontynuowałam dalsze myśli.

~~*~~
Witajcie ^^
Rozdział,już jest a czy się spodoba to się okażę.Tak tak..faza na przygnębioną Nicole nie minęła..Kiedy wchodzą tutaj na bloga automatycznie zmieniam,się z siebie na Nicole.I po prostu wiem,że najpierw muszę tak zrobić.;)
Jak zwykle liczę na komentarze bo to powoduje potężnego kopa!
Dziękuję,że jesteście xx
Kocham Nicole xx

poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział 9 "Cieszę się,że Ty reagujesz tak samo na mnie jak ja na Ciebie"

Wszechogarniające mnie ciepło i szczęście w tym momencie,było ogromne.Sytuacja w której się znalazłam była cudowna.Było to spełnienie moich fantazji,snów,marzeń.Leżałam wtulona w nagi tors Loczka,marząc o tym aby ta chwila trwała wiecznie.Jedyne czego pragnęłam było powtórne posmakowanie jego ust.Nieśmiało spojrzałam na Harrego.Miał tak cudownie rozchylone wargi.Z łatwością mogłam się w nie wbić.Były tak idealnie różane.Na myśl o wczorajszej sytuacji,momentalnie zrobiło mi się gorąco a uśmiech wstąpił na moją twarz.
-Długo tak o mnie fantazjujesz?-z transu wybił mnie jego zachrypnięty głos.Jeśli mówiłam wcześniej,że mi gorąco to teraz płonę.Wzięłam głęboki wdech i spojrzałam na chłopaka.
-Długo nie śpisz?-sprytnie uciekłam od jego pytania.
-Dość długo,żeby zauważyć,że patrzysz na mnie z pożądaniem.Jeśli chciałaś mnie pocałować,wystarczyło tylko to zrobić.-"Umarłam i nie żyję". Speszona zaistniałą sytuacją,niechętnie wygramoliłam się z objęć Hazzy.
-Ej czemu mnie zostawiasz?- zaczął marudzić,a ja po prostu czułam jak moja twarz,przybiera kolor pomidora.
-Idę do łazienki.-szybkim rzutem oka,spojrzałam na to jaka pogoda panuje za oknem.To co zobaczyłam,przyprawiło mnie o zawrót głowy.Na zewnątrz panował istny harmider.Przeplatanka deszczu,wiatru i tego okropnego nieba sprawiło,że momentalnie miałam ochotę wrócić do łóżka.Jednak założę się,że reszta gromady wymyśla już scenariusze typu "co oni robią?" .Poczynając od mojej siostry,która zapewne bała się,że Harry mnie zgwałci,poprzez zazdrosnego Lou następnie Liam'a i Niall'a,którzy pewnie jako jedyni zachowali rozsądek,kończąc na zboczonym Zayn'ie.Już widziałam,jego chytry uśmieszek.Głośno ziewnęłam,i wyciągnęłam z szafy czarne spodnie i biały ciepły sweterek.Wzięłam,dość długi "I gorący ^^" prysznic.Rozczesałam,długie włosy na koniec myjąc zęby.Jak najszybciej przebrałam się we wcześniej naszykowane rzeczy i wyszłam.
-Myślałem,że się tam utopiłaś..-Lokowaty zaśmiał się tuż obok mojego ucha.
-Nie utopiłam.Łazienka jest Twoja.-sprytnie wyminęłam winowajcę,mojego nadpobudliwego myślenia.Bałam się,że jeszcze chwilę będę stała obok niego,a rzucę się na jego usta.Jako odpowiedź usłyszałam,tylko delikatny śmiech następnie chłopak zniknął za białymi drzwiami."Pamiętaj o oddychaniu Nicol'e" Tak tak..oddychać.Kilka głębokich oddechów,a moje serce nadal wariuje.Boże jeszcze kilka dni temu,w życiu nie pomyślałabym o spotkaniu z chłopcami.A teraz bum,i całowałam się z jednym. Złapałam się za ramiona kiedy,poczułam zimny podmuch wiatru na swoim ciepłym ciele.Chwyciłam,jeden z koców znajdujących się na krześle i starannie owinęłam się nim.Usiadłam na sprytnie zaprojektowanym parapecie,z dokładnością wpatrując się w krajobraz na zewnątrz.Zamknęłam oczy i wbiłam się w rytm lecącej wody z kabiny prysznicowej.Nie wiem ile trwało,moje wbijanie się w rytm.Wydaje mi się,że dosyć długo bo wybić z rytmu musiało mnie chlapnięcie kropel,wody z włosów Harrego.Wzdrygnęłam,pod wpływem zimnej cieczy.
-Przepraszam,ale nie budziłaś,się jak cię wołałem,szturchałem więc to było ostateczne wyjście.-zaśmiał się po raz kolejny,trzepiąc mokrymi włosami.
-No nie wiem,a może wystarczyło krzyknąć "Nicole wstawaj"!-zaprezentowałam-było by o wiele prościej.-po raz wtórny poprawiłam,brązowy koc.
-Może.Ale tak było zabawnie.-mruknął wprost do mojego ucha. "Jaki był numer na pogotowie?" . Poczułam,jak prąd przepływa przez moje ciało,powodując gęsią skórkę.Zawstydzona spojrzałam,na idealnie zielone oczy chłopaka.Nasza przestrzeń osobista,zaczynała się zmniejszać,a ja nie miałam zamiaru przerywać.Tak bardzo pragnęłam,jeszcze raz zatopić się w tych gorących wargach.Poczuć ten słodki smak.Z dokładnością penetrować jego usta.Teraz,dzieliły nas może trzy centymetry.Chłopak usatysfakcjonowany.moją reakcją ani drgnął,przyprawiając mnie w ten sposób o zawał.
-Nie drocz się ze mną.-szepnęłam-Nie teraz.-wydusiłam ostatni raz.Nie dane było,mi dodanie czegoś jeszcze ponieważ gorące wargi chłopaka zatkały moje.Z łatwością wtargnął swoim językiem,do mojej buzi delikatnie gładząc podniebienie.Chłopak,musiał mieć wprawę ponieważ poprzez pocałunek,potrafił zadowolić kobietę.Dość łapczywie,zassał moją dolną wargę powodując cichy jęk z moich ust.Z głośnym mlaśnięciem oderwaliśmy się od siebie.Z trudem łapałam oddech.Chłopak zbliżył,się do mnie maksymalnie.
-Cieszę się,że Ty reagujesz tak samo na mnie jak ja na Ciebie.-mruknął delikatnie podgryzając płatek mojego ucha."Ja już po prostu nie żyję.". Myślałam,że umrę ze szczęścia.Nic więcej nie potrzebowałam.Jego słowa,sprawiły,że na mojej buzi zagościł szeroki uśmiech.Już kolejny raz tego dnia.
-Chodźmy..chodźmy na dół.-starałam,zapanować nad moim drżącym głosem.Wychodząc z pokoju poczułam uszczypnięcie na moim tyłku.
-Harry!-zgromiłam go wzrokiem.
-No co?!-udawał iście zaskoczonego.
-Ty dobrze wiesz co!-dodałam i zbiegłam po schodach wprost do salonu.Przywitał mnie pisk i mocny uścisk siostry.
-Nie zgwałcił Cię..Dzięki Bogu.-westchnęła.."A nie mówiła?!" .
-Layla uspokój się.-żeby potwierdzić,swoją wcześniejszą hipotezę rozejrzałam się po zgromadzonych.Zazdrosny wzrok Lou "Jest" Nijakie spojrzenie Liam'a i Niall'a "Jest" i zboczony Zayn "Jest". Widziałam.Po prostu wiedziałam. Powinnam być wróżką..Wracając,do wczorajszej sytuacji z Niall'em.Nadal jestem na niego zła i obrażona. Tak samo jak na Morgan.
-Nicole- za miauczała moja siostrzyczka.Spojrzałam na nią.-Pobaw się ze mną..-dolną wargę wygięła w podkówkę a oczy rozszerzyła maksymalnie.No i weź tu się człowieku,nie zgódź jak jej morskie oczy wlepiają się w Ciebie.
-Okej chodź.-wyciągnęłam ku niej rękę,którą automatycznie złapała.Kierowaliśmy się,w kierunku kuchni kiedy,Niall podbiegł do mojej siostry klękając obok niej.
-Mogę się pobawić z wami?-w tym momencie spojrzał na mnie.
-Możesz-wyciągnęła w jego kierunku dłoń.Skrępowana zaistniałą sytuacją nie odzywałam się słowem przez całą drogę do pokoju dziewczynki.Kiedy tylko przekroczyliśmy,jego prób kruszyna pobiegła,w poszukiwaniu zabawek.
-Pogadamy?-stało się to coś,czego się tak bardzo obawiałam..
-Nie mamy o czym.-nerwowo odwróciłam się od Niall'a- Lou szukaj szybciej.
-A mi się wydaje,że mamy.-szepnął ciągnąc mnie na korytarz..Co oni wszyscy uwzięli się z tym ciągnięciem..
-To Ci się tylko wydaje.Puść mnie Niall.-chciałam się wyszarpać jednak na nic. Chłopak był zdecydowanie za silny.-Louise poczekaj,chwilkę ja pójdę pogadać z Niall'em.-mała tylko pokiwała twierdząco głową.
-Możesz,mi wyjaśnić co Ci wczoraj odbiło?-no nie..myślałam,że wydłubię mu te niebieskie oczy!
-Mi odbiło?! Mi odbiło?!-krzyknęłam.-Weź się zastanów co mówisz człowieku.Najpierw mnie olewacie oby dwoje,a teraz masz pretensje o co MI chodzi?!-głośno podkreśliłam MI.
-Przecież,nie zabraniałem Ci gadać.To moja wina,że z nią gadałem?- "spokojnie Nicole spokojnie" 
-Wiesz co?!-uspokoiłam,drżący głos.-Myślałam od zawsze,że to Ty jesteś tym troskliwym,szanującym i przyjacielskim..Najwidoczniej się pomyliłam..-słone krople zaczęły,spływać po moim policzku
-Nicole ja..
-Skończ.Mam dość słuchania wymówek..Po prostu nie odzywaj się do mnie Niall.-odeszłam w stronę pokoju,kiedy przypomniało mi się,że miałam bawić się z moją siostrą.-Powiedz Louise,że źle się poczułam..Może ona będzie taka naiwna i uwierzy..-pokręciłam głową i z trzaskiem weszłam,do pokoju...


~~*~~
Tu,tu,tu :D
Jest :D
Mam nadzieję,że się spodoba ;D
Mam jakąś chorą jazdę na konflikty Nicole z chłopcami xD
Poprawie się obiecuję;D
Em..jestem zła i smutna ;c
Pod 8 rozdziale było 9 kom a pod tym 8 tylko 2 ;\ smutno tak ;\
Ale cóż.:D
Zdajcie mi recenzje jak tam rozdział ;D
Miłego czytania ;D

Kocham i Pozdrawiam Nicole xx

[*]

Drogie czytelniczki mojego bloga.Mam dla nas złą wiadomość.Jedna z polskich Directioner,zmarła wczoraj na raka płuc.Prowadziła stronę na facebooku. Czuje,się tragicznie czytając,jak kolejna dziewczyna z mojej "rodziny" umiera.Była tak młoda.Miała przed sobą całe życie.Czuje się załamana całą tą sytuacją.Za dużo ludzi teraz odchodzi.Taka jest kolej rzeczy,ale ona miała całe życie przed sobą.Boże to jest tak cholernie niesprawiedliwe! I wiecie co..Sama się boje,że kiedyś mnie zabraknie.Po prostu boje się,że odejdę niezapamiętana.Po prostu się boje.Lecz,czuje tą cholerną niesprawiedliwość widząc jak dziewczyna która nie zawiniła nikomu odeszła.Miała marzenia,przecież ona mogła mieć męża,dzieci,a teraz odeszła.Jeszcze tydzień temu pisała na stronce..a teraz jej nie ma ;c Boże,płaczę przed tym komputerem.
Mam do was pewną prośbę.Proszę,was nigdy prze nigdy,nie przestańcie spełniać marzeń.Dążcie do celu.Choćby inni w was zwątpili,wy z podniesioną głową pokażcie im na co was stać.Nie poddawajcie się!.
Tu nie chodzi o tą głupią świeczkę ([*]) tylko o to co się czuje.Teraz jest czas rekolekcji.Zamiast pisania tych świeczek idźcie do kościoła i pomódlcie się za nią.Żeby jej dusza zaznała szczęścia,spokoju.Żeby wiedziała,że cała rodzina DIRECTIONER ją kochało i kochać będzie.



"Śpieszmy się kochać ludzi,tak szybko odchodzą"


"Każdy z was młodzi przy­jaciele znaj­du­je też w zy­ciu ja­kieś swo­je Wes­ter­plat­te. Ja­kiś wy­miar za­dań, które mu­si podjąć i wy­pełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie może nie wal­czyć. Ja­kiś obo­wiązek, po­win­ność, od której nie może się uchy­lać. Nie może zde­zer­te­rować. Wreszcie ja­kiś porządek prawd i war­tości, które trze­ba ut­rzy­mać i obronić.!"

niedziela, 10 marca 2013

Rozdział 8 "Czy ja jestem w niebie?"

 CZYTASZ=KOMENTUJ


-Dlaczego to zrobiłaś?-mogłam poczuć,oddech Loczka na swojej buzi.
-Bo mnie zdenerwowałeś!-po wypowiedzeniu tych słów,stwierdziłam,że brzmią dość..nietypowo?Chłopak,już chciał mnie wyminąć,lecz moja ręka uniemożliwiła mu ten ruch.
-Nigdzie stąd,nie pójdziesz póki nie powiesz mi o co chodzi.-zacisnęłam mocniej dłoń na ramieniu Hazzy.
-Dobrze.Skoro tak.-westchnął i odwrócił się w moją stronę.-Dostaje ostatnio coraz więcej,wyzwisk na twitterze.-o głupie wpisy! O głupie wpisy zadawał mi tyle bólu?
-Harry.-westchnęłam i delikatnie pogładziłam chłopaka po ramieniu.-Czemu od razu nie powiedziałeś?-szepnęłam.
-Nie wiem.-spuścił głowę.Nie wiele więcej myśląc,wtuliłam się w chłopaka.Jego zapach,był dla mnie prochami.Tak jak narkoman,zaciągałam się jego zapachem.Mogła bym tkwić w takiej pozycji wieczność.Jednak,wszystko dobre co się szybko kończy,więc Harry delikatnie się ode mnie odsunął.
-Wiesz,mógłbym spędzić tak cały dzień.-szepnął.Na tyle cicho,że w salonie go nie słyszeli lecz na tyle głośno,żebym,ja usłyszała.Jego słowa sprawiły,że zapłonęłam żywym ogniem.Chłopak musiał,wyczuć moje dość nietypowe zachowanie.- Ja już pójdę..-wyszeptał i wyszedł z kuchni.Tym razem usatysfakcjonowana poszłam do salonu.Mała Louise przywitała mnie szerokim uśmiechem i klepaniem w kanapę,co miało oznaczać ,żebym usiadła obok niej.Rozsiedliśmy się na kanapie i pogrążyliśmy się w oglądaniu X factor'a.Właśnie śpiewała,dziewczyna z niesamowicie genialnym wokalem.Jeden z jurorów Niemieckiego show,po skończonym występie rozkleił się. Następnie wystąpiła dziewczyna,która śpiewała od niechcenia.
-Siostro brzmisz jak,molestowana drukarka!-skrytykował ją Lou.
-Lou a skąd ty wiesz jak brzmią molestowane drukarki?-Layla,która siedziała obok chłopaka odsunęła się maksymalnie jak się dało.
-Em..O Patrzcie teraz jest jakiś koleś!-chłopak momentalnie zmienił temat.Mi osobiście znudził się program.
-Idę zrobić kolację.-przeciągnęłam się i poszłam w kierunku kuchni.Wyjęłam 6 jajek,masło,chleb i dobra patelnie.;D
Podpaliłam palnik i położyłam,na nim patelnie.Chwilę potem wylądowało,na niej także masło.Kiedy żółta substancja się stopiło na patelni wylądowały jajka.Zamieszałam,całość i zgasiłam palnik.Kiedy jajka ostygły,posmarowałam nimi chleb.Poszły aż 2.! Położyłam,kanapki na stół,obok których stanęły kubki z herbatą.
-Jeju ale zapach.-do kuchni wpadł,blondyn z nosem w górze.-I kto by pomyślał,że to zwykłe kanapki-zignorowałam jego,każde słowo.Byłam zła.Co ja gadam..wściekła.
-Chodźcie na kolacje.-zawołałam,resztę "domowników"
-Cyzby canapecki?-krzyki mojej małej kruszynki usłyszałam,jako pierwsze.Poczekałam,aż wszyscy zajmą miejsca przy stolę,a wtedy ja usiądę.Trafiłam obok Liam'a.
-Pyszne.-wymamrotał z pełną buzią.
-Z pełną buzią się nie mówi-wzięłam dużego łyka herbaty.-Cole smakuje?
-Yhy- wymamrotał i powrócił do jedzenia.Wszyscy byli pogrążeni w konsumowaniu kanapek,a ja jak kołek gapiłam się na nich.Nie,rozumiałam nigdy osób wyzywających ich. Przecież oni tylko spełniają marzenia.Starają się jak mogą.Jednak to są tylko ludzie i mają prawo do błędu.Rozumiem,że każdy ma prawo do własnej opinii.Sama ją mam.Ale ludzie bez przesady.
-Nicole ty mnie w ogóle słuchasz?!-z rozmyśleń,wyrwał mnie krzyk siostry.
-Tak.
-To co powiedziałam?- o kurde..no to super.Szukałam ratunku u reszty,osób zgromadzonych przy stole.Nic!-pytałam się,czy nie obrazisz się jak Harry będzie spał z Tobą?-obrazisz? Ona jest chyba nienormalna.Żwawo przytaknęłam.-To super. I tak byś nie miała wyjścia.-uśmiechnęła,się sprzątając ze stołu.
-Ja idę do łazienki.-ruszyłam,w kierunku łazienki.Szybki prysznic w takiej sytuacji,był niezbędny.Kiedy sytuacja się "schłodziła" poszłam już przebrana w piżamę, do siebie do pokoju.Mój wzrok przykuł pół nagi Harold który leżał na moim łóżku."O mój Boże".
-Jest duże.Zmieścimy się.-uśmiechnął się i poklepał miejsce obok.
-A ty się nie ubierasz?-podniosłam mokre włosy,i delikatnie związałam.
-A co nago jestem?-jego uśmiech zabija."Czy ja jestem w niebie?". Chłopak podniósł kołdrę,a ja stałam jak kołek jakiś-No chodź bo zimno jest.Drugi raz nie musiał,prosić.Szybkim krokiem weszłam do łóżka.-Ja zaraz wracam.Skoczę na dół się napić.-dodał.Ten dzień,jak najbardziej zaliczał się do tych udanych.Podciągnęłam jasną kołdrę pod sam czubek nosa i wtuliłam się w nią.Kraina snów,zbliżała się wielkimi krokami,kiedy poczułam czyjeś zimne dłonie na ramieniu.Wzdrygnęłam,i odwróciłam się w stronę winowajcy,co było tylko gwoździem do mojej trumny.Jednak,nie zdałam sobie sprawy jak Harry jest blisko,więc odwróciwszy się stykałam się z nim nosami.Chłopak tylko lekko się uśmiechnął,zmniejszając odległość pomiędzy nami "Gorąco mi!". Następnie zachłannie wpił się w moje usta."Umarłam...". Język chłopaka,z łatwością dostał się do środka moich ust,delikatnie gładząc podniebienie.Zachwycona zaistniałą,sytuacją oddałam pocałunek.Gorące wargi chłopaka,były lekiem na wszystko.Zatapiałam się w nich bez jakichkolwiek przeszkód.Czułam,jak czas się zatrzymuje.Liczył się tylko on i ja.To było cudowne.W tym momencie nie pragnęłam nic innego.Moje marzenie się spełnia.Z głośnym mlaśnięciem,oderwaliśmy się od siebie.Harry,delikatnie pociągnął mnie ku sobie.Przytulona w nagi tors Loczka usnęłam..


~~*~~
No i jest :D
Mam pewną wiadomość.Aczkolwiek rozdziały dodaję codziennie,więc czas to zmienić.Rozdziały będą dodawane 2-4 razy w tygodniu. Może więcej.Dlaczego?Chce się przyłożyć do tego co piszę.Chce dać wam przyjemność czytania,moich prac i samej sobie.:)
Liczę,na to że mnie zrozumiecie ;)
No to miłego czytania i proszę o recenzję ;D

Kocham xx

sobota, 9 marca 2013

Rozdział 7 "Co za zaszczyt"

 CZYTASZ=KOMENTUJ



-Niall,Ty serio masz ładne oczy-To już kolejny tani,tekst na podryw mojej przyjaciółki.Zdążyliśmy tylko przekroczyć,próg kawiarni i się zaczęło.Oczywiście jej flirt.Miałam,już dość słuchania jak wychwala Niall'a.Rozumiecie! Mi Nicole Richardson,która była Directioner ponad rok przeszkadzało gadanie o Niall'u w jego obecności! Ja chyba oszalałam! Jednak Irlandczykowi ani trochę to nie przeszkadzało.Ich rozmowa toczyła się w najlepsze,a ja od czasu do czasu dodawałam,krótkie"yhy" i na tym moja rola się kończyła.Liczyłam na to,że to spotkanie będzie przebiegało zupełnie inaczej.Od dłuższego czasu się z nią nie widziałam,a ona mnie teraz olewa.Z po resztą,cały czas myślałam o Harrym.Teraz kiedy się "zaprzyjaźniliśmy" wszystko musiało się zjebać.Tyle,że ja nie wiem czemu.Czy był zazdrosny?Wątpliwe."Boże,czy to zawsze ja muszę mieć pod górkę?". Czy zrobiłam coś nie tak? Musiałam się tego dowiedzieć.Nie widziałam,w nich chłopców z One Direction. Widziałam Niall'a Horana- głodomora ; Louis'a Tomlinsona- istnego wariata; Zayn'a Malika- niewiarygodnie uroczego Mulata ; Liam'a Payne'a - bardzo dobrego,troskliwego i idealnego przyjaciela..i Harrego Styles'a - tyle,że ja nie wiem jak mam go opisać.Po prostu na jego widok,motyle w brzuchu starają się wywiercić mi dziurę.Uśmiech wkrada się na usta a ja nie mogę nic na to poradzić.A może nie chce?! Z moich intensywnych rozmyśleń,wybił mnie piszczący śmiech "przyjaciółki". Czułam się tutaj jak piąte koło u wozu. Czułam jak jednego dnia tracę wszystkich.Dość żwawo wstałam i chwyciłam torebkę.
-Gdzie idziesz?-dziwnym trafem moja przyjaciółka zdała sobie sprawę,że jestem "Co za zaszczyt"
-O zauważyłaś,że jestem.To super.-westchnęłam i wsunęłam krzesło pod stół.
-Nicole o co Ci chodzi?-inicjatywę przejął Niall delikatnie ciągnąc mnie z powrotem do stolika.
-O co mi chodzi?! Że olaliście mnie profesjonalnie! Więc teraz nie przeszkadzajcie sobie.-chciałam odejść jednak Horan nadal trzymał mnie za ramię.-Puść mnie!-krzyknęłam.Niall nie reagował.-Drukowanymi mam do ciebie gadać?! Powiedziałam puść mnie!-chłopach jednak nie przestawał.Natomiast ja gwałtownie pociągnęłam za ramię,w ten sam sposób wyrywając się chłopakowi.Zdenerwowana doszłam do domu w 10 minut "Rekord".
-Nicole gdzie jest Niall- zaczął podpytywać Liam.W ten sam sposób,prosił się o uderzenie w czoło.
-Nie obchodzi mnie to-warknęłam i szybkim tempem pobiegłam do pokoju.

                                            ~~Oczami Layly~~
Po raz setny starałam się,odepchnąć Louisa,który nachalnie starał się całować moją szyje.
-Lou ogarnij się-i znowu go odepchnęłam.Uwielbiałam,kiedy całował mnie po szyi.Sprawiał w ten sposób,że pragnęła go każda cząstka mnie.Ale nie teraz.Teraz leciał mój ulubiony film,a na kolanach była Louise,więc nie mogliśmy sobie pozwolić na czułości.Chłopak jednak nie przestawał.Jego prawa dłoń zaczęła,masować moje udo."Klp" strzeliłam w nią najmocniej jak umiałam.
-Ał.-zrobił smutną minę.
-To Cię nauczy,zboczeńcu- szepnęłam mu do ucha.Przestał.W końcu.Zaczęłam wpatrywać się w ekran i..
-Layla co się stało Nicole?-Liam w przesłodkim różowym fartuszku stanął na przeciwko mnie,tym samym zasłaniając ekran.Skończyło się to wielkim jęknięciem.
-O czym mówisz?-zdjęłam małą z kolan sadzając obok Cole'a.
-Wbiegła wściekła do domu,i pobiegła do siebie.-zdziwiło mnie jej zachowanie.Nicole z natury była bardziej..grzeczna?Ze zdziwioną miną udałam się w kierunku pokoju siostry.
                                             ~~Oczami Nicole~~
Kolejny raz,uderzyła w drzwi mojego pokoju.
-Nicole porozmawiaj ze mną.-była już na skraju załamania.
-Nie!Idź stąd!-warknęłam.Nie chciałam,z nimi rozmawiać.Musiałam sama to przemyśleć.
-Nie zachowuj się jak dziecko.-tym razem,mocno uderzyła w drzwi.Lekko wzdrygnęłam.-Dobrze,w takim razie siedź tu sobie.Jeśli pójdziesz po rozum do głowy,to zejdź na dół.-mogłam tylko usłyszeć tupanie.Czy ja zachowuje się jak dziecko?"Nie obrażaj dzieci"znów ten głos.I znów ma racje.Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam w kierunku drzwi.Ostrożnie wyszłam podążając do salonu,gdzie wszyscy prócz Horana siedzieli.
-Przeszło Ci?-moja siostra była zła.Widać było.
-Tak-wyszeptałam siadając na kanapie obok Louise.Przytuliłam się do małej.
-Dusis..-wypięła język.Wszyscy momentalnie zaczęli się śmiać.Nie byłam inna i chwilę po nich,również płakałam ze śmiechu.
-Dobra cicho!-na ziemie sprowadził nas głos Zayn'a.Spojrzałam na chłopaka a ten wypiął mi język.
-Brzydki masz język.-skomentowałam.
-Ty też.-Mulat mruknął.
-Ale ja ci nie pokazałam.-skomentowałam poprawiając,się na kanapie.
-Fakt.Ale i tak wygrałem skarbie.-czułam jak wielki rumieniec,wkrada się mi na twarz.
-Możecie być cicho?!-szorstki głos,Harrego wyprany znowu z jakichkolwiek uczuć skarcił,mnie i Mulata.
-Stary spokojnie.-Zayn starał się uspokoić i tak wkurzonego loczka.Spojrzałam na Styles'a smutnym spojrzeniem.Bolało.Cholernie bolała mnie jego obojętność.Loczek jednak nic nie robił sobie ze mnie.Olały go moje uczucia.Jednak ja się nie poddam.On musi mi powiedzieć,co się stało.Dzięki Bogu chłopak udał się do kuchni.Los był po mojej stronie.Leniwym krokiem poszłam za nim.
-Powiesz mi co Ci jest?-spiorunowałam go wzrokiem.
-Nie wiem o czym Ty mówisz.-wziął dość dużego łyka wody.
-Przestaniesz!?-warknęłam-Co ja Ci zrobiłam?!-chłopak tylko bezczelnie się zaśmiał.Zamiast smutku i rozgoryczenia wstąpiła we mnie istna złość.Podeszłam do niego i złożyłam na jego policzku siarczystego"liścia".Styles nawet nie drgnął.Jedyne co zrobił,to było zmniejszenie odległości pomiędzy nami..


~~*~~
Dodałam :D
Mam nadzieję,że wam się spodoba bo ja mam mieszane uczucia ;\
I mam do was,jeszcze jedną prośbę. Moje pozostałe rozdziały chyba od 1-4 miały po 1-4 komentarzy.Proszę was o więcej.Oceńcie te rozdziały swoimi komentarzami.Ja muszę wiedzieć czy wam się podobają..Nawet jeśli to ma być krytyka!;D
No to czekam,na komentarze ;D Mam nadzieję,że będzie ich o wiele wiele więcej ;)

Kocham!xx

piątek, 8 marca 2013

Rozdział 6 "Jego głos był wyprany z uczuć"

 CZYTASZ=KOMENTUJ


Ja chyba oszaleje.Stoję przed,tą durną szafą,dobre 30 minut i nic!Kompletnie nic!Oparłam,się jedną ręką o ścianę i przymknęłam oczy.
-Załóż,te kremowe spodenki i różową bluzkę.-nerwowo odwróciłam,głowę.Słodki Niall opierał się o futrynę drzwi.Spojrzałam na chłopaka i spaliłam,tak zwanego "buraka". Nie miałam pojęcia,co mam powiedzieć.Chłopak głośno westchnął. Podszedł do szafy i wyciągnął,wcześniej wymienione rzeczy wciskając mi je w ręce.- Po prostu załóż.-uśmiechnął się.
-Dobrze.-spuściłam wzrok. Może wydać się to dziwne,ponieważ spędzałam z chłopcami bardzo dużo czasu.lecz pomimo to nadal się wstydziłam.
-To ja poczekam na Ciebie tutaj,a Ty zmykaj do łazienki się przebrać..-Blondyn rozsiadł się na moim łóżku.-No co?Przecież muszę wiedzieć,czy dobrze wybrałem.-Nie miałam więcej"pytań",więc po prostu weszłam do łazienki.Rozebrałam się,następnie zakładając ciuchy wybrane przez Irlandczyka.Kiedy byłam już ubrana,stanęłam przed lusterkiem,które znajdowało się pod umywalką.Odkręciłam letnią wodę,chwyciłam mydło i wtarłam je w dłonie,przemywając następnie twarz.Niestety nie przewidziałam,tego iż nie ma ręcznika obok mnie.Piecząca substancja dostałam mi się do oczu.Starałam się jak najszybciej wymacać ręcznik.Jednak bez żadnych skutków.Sięgnęłam w lewą stronę..nadal nic.Jedyne co udało mi się zrobić,to strącenie mydła.Oczy piekły mnie ze zdwojoną siłą,a ręcznik rozpłynął się w powietrzu.
-Ała,ała,ałaa- zawyłam z bólu.Zrobiłam krok w tył i..Bum.Prawą ręką zamachnęłam się,na prawdę bardzo mocno przez co lustro które wisiało nad umywalką zbiło się na,małe kawałeczki pozostawiając na mojej ręce liczne razy.Wraz z lusterkiem runęłam na ziemię.Oczy nadal piekły a ja nie mogłam ich otworzyć.
-Nicole,co się tam dzieje?!-Niall zaczął dobijać się do drzwi.
-Nic nic.-przez przypadek położyłam,lewą dłoń przed siebie i znalazłam zgubę.-Kurwa dopiero teraz?!-wrzasnęłam.
-Nicole otwieraj te drzwi cholera jasna!-Blondynek nie przestawał szarpać za drzwi.Jak najszybciej wytarłam,już czerwone jak krew oczy i skierowałam się do drzwi.Kiedy otworzyłam,chłopakowi drzwi wparował do łazienki jak oparzony.Rozejrzał się dookoła a następnie,jego wzrok utkwił na mnie.
-Co tu się stało?!-jego wzrok przykuła kałuża krwi na rozbitym szkle.Natomiast ja starałam,się schować rękę.-Pokaż rękę!-rozkazał.Pokazałam chłopakowi lewą zdrową rękę.-Ty sobie jaja robisz?!-krzyknął-Pokaż tą drugą.
-Niall nic mi nie jest-teatralnie przewróciłam oczami.
-Skoro nic Ci nie jest,to pokaż mi tą cholerną dłoń!-jego głos,przyprawiał mnie o gęsią skórkę.Niechętnie wyciągnęłam,dłoń.-I to ma być nic?!-zapytał z rozgoryczeniem.Dość sprawnie odszukał apteczkę.Wyjął z niej wodę utlenioną i bandaż.-Może zapiec.-uprzedził polewając,moją dłoń bezbarwną cieczą.Skrzywiłam się,gdy poczułam nieprzyjemne pieczenie połączone z ukuciem.-Ostrzegałem.-zaśmiał się wiążąc koniec bandażu.
-Dziękuję.-szepnęłam.
-Idź do pokoju,ja tu posprzątam.-Nie zrobił sobie nic z mojego podziękowania.Zachował,się w taki sposób jak by mu to latało.
-Niall...-szpenełam
-Po prostu już idź.-zraniły mnie te słowa.Porządnie zraniły.Jednak,bez większych kłótni udałam się do pokoju.Spędziłam,w nim dobre 10 minut.Odwróciłam,się nerwowo w stronę zegarka,a potem łazienki.Jak na zawołanie blondynek z niej wyszedł.
-Posprzątane.-przerzucił poplamioną ścierkę przez ramię.-Trzeba tylko lusterko kupić.Ale ja się tym zajmę.-chłopak wziął,głęboki wdech powoli wypuszczając powietrze.
-Czemu jesteś zły?
-Nicole,tam mogło się coś poważnego stać!Bałem się.-ściszył ton głosu.
-Niall.-wstałam z łóżka i podeszłam do blondyna.Chłopak oderwał wzrok,od swoich trampek następnie przykuł go na mnie.-Nic mi nie jest.To tylko kilka zadrapań.-przytuliłam chłopaka.Ten jednak nie reagował.-Masz może,ochotę iść ze mną spotkać się z Morgan?
-Morgan?A to Twoja przyjaciółka.-uśmiechnął się do mnie.-Z miłą chęcią.-złapał mnie za rękę i zaciągnął na dół.
-Niall spokojnie.Mamy jeszcze dobre 30 minut.-chłopak w ogóle nie reagował.Wbiegliśmy do kuchni.
-Chłopcy ja,idę z Nicole.-chłopak spojrzał na mnie,zaciskając mocniej swoje palce na moich.
-Gdzie?-odezwał się Harry
-Emm Nicole?-Nialler odwrócił się w moją stronę.
-Spotkać się z moją przyjaciółką.Wrócimy około 18. Powiedzcie Layly.-mój wzrok przykuło,dość nietypowe spojrzenie Harrego.Niechętnie rozłączyłam,splecione palce moje i Horanka.Podeszłam do Harrego delikatnie ciągnąc go na bok kuchni
-Stało się coś?-szepnęłam.
-Nic.-jego głos był wyprany z uczuć.Nie było,słychać szczęścia,złości,gniewu,goryczy..nic.Myślałam,że polubił mnie.Myliłam się?
-Harry możesz mi powiedzieć,co się dzieje?!-barwa,mojego głosu diametralnie się zmieniła.Z radosnej,poprzez troskliwą aż do złej.
-Możemy zakończyć tą bezsensowną rozmowę?!-warknął,a ja poczułam,że moje serce pęka.Jak on mógł.Dlaczego mi to robi?
-Harry..-szepnęłam.Jednak nie dane,było mi dokończyć.
-Nicole ruszaj się! Jest 15.45!-krzyknął.Ostatni raz spojrzałam na Hazze.Zatrzepałam,już wilgotnymi rzęsami i podeszłam do Niall'a..

~~*~~
Ohh Nicole sierota xD
Mam nadzieję,że rozdział się podobał :D
Mam do was prośbę.Jeśli czytacie to komentujcie.Każdy wasz komentarz sprawia,że mam chęć do pisania.Każdy wasz komentarz sprawia,że dostaje niezłego kopa ;)
Czekam,na waszą opinię :D
Kocham!xx
P.S Z okazji Dnia Kobiet "Wszystkiego Najlepszego Dziewczynki"!♥

DZIEŃ KOBIET

Ogłoszenia Parafialne ;D
  Drogie panie ;D Z okazji dnia Kobiet,życzę wam jak największych sukcesów,w nauce,jak i w życiu osobistym.Życzę wam spełnienia najskrytszych marzeń.Życzę,wam tego abyście nigdy nie zwątpiły w swoje marzenia.Walczcie do końca;) Wszystkiego Najlepszego z okazji dnia Kobiet <3;*

czwartek, 7 marca 2013

Rozdział 5 ''Nic nie dzieje się bez przyczyn, zrozum to i ruszaj przed siebie"

Pierwszy sygnał,drugi,trzeci..
-Nicole skarbie..-kiedy po drugiej,stronie usłyszałam jej ciepły głos,poczułam niewiarygodną ulgę.Tak dawno się z nią nie widziałam.Nie wygłupiałam.To właśnie,z tego powodu czułam,jakby cząstki mnie już nie było.Od zawsze byłyśmy,zwanymi "papużkami nierozłączkami" i to była prawda.-Nicole jesteś?-jej głos,zrzucił mnie z powrotem na ziemię.
-Tak tak.Morgan wiem,że ostatnio prawie wcale się nie widujemy,ale może...-Nie dane było,skończyć mi zdanie ponieważ Mor mi przerwała.
-Jasne,że się spotkamy.Może dziś o 16 w kawiarni?
-Odpowiada mi.To o 16.Pa-nie czekając na odpowiedź wcisnęłam,czerwoną słuchawkę.Zaczęłam się uśmiechać do siebie.Tak bardzo potrzebowałam,tego spotkania.Może nie tyle spotkania,co Morgan.Szybkim ruchem skierowałam,się do ciemno-brązowej szafy.Wyciągnęłam z niej dżinsowe spodenki i luźną zieloną bluzkę na ramiączkach.Włosy związałam w dwa warkocze a po ustach przejechałam bezbarwnym błyszczykiem.Planowałam,założyć swoje białe balerinki.Ale to na dole.Na bosaka zadreptałam,do salonu.Całe towarzystwo,wraz z moją siostrą i rodzeństwem już tam siedziało.Louise kiedy,tylko mnie zobaczyła zeskoczyła z kolan Harrego i podbiegła do mnie.Szybkim ruchem chwyciłam,kruszynkę na ręce.
-Co Ci się stało w główkę?-mała delikatnie poklepała,nadal bolące miejsce uderzenia!
-Nic skarbie.-cmoknęłam siostrzyczkę w czoło kładąc ją na ziemie.-Layla gdyby coś,to ja idę o 16 z Morgan.-widziałam,już tą minę nie raz.Zawsze kiedy próbowałam,gdzieś wyjść a ona miała plany zawsze,ale to zawsze miała tą minę.
-Nicole bo..
-Nawet nie kończ!-niegrzecznie weszłam jej w zdanie.-Nie obchodzą mnie Twoje plany.Nie ważne,czy idziesz gdzieś z Louisem,Cole'm bądź nawet Papieżem.Ja wychodzę!-krzyknęłam.Skierowałam się w stronę,drzwi.Założyłam planowane,wcześniej białe baleriny.
-Ale jest dopiero 14.-odezwał się Niall.
-Nie obchodzi mnie to!-warknęłam i wyszłam.Była godzina 14 a ja miałam z Morgan,spotkać się o 16.Niewiele więcej myśląc skierowałam się do parku.Kiedy przekroczyłam,bramę od razu skierowałam się na tamtą ławkę.Usiadłam na niej odchylając głowę w tył."DOŚĆ" tak tak dość.Do cholery ja też mam swoje życie.Nie mam nic przeciwko,opiece nad rodzeństwem ale ludzie bez przesady.Sama nie wiem kiedy do moich oczu zaczęły napływać łzy.Nie chciałam ich tamować.Słone krople z łatwością sunęły po moim policzku,mocząc tym samym bluzkę i spodenki.
-Nicole.-usłyszałam,szept i już wiedziałam do kogo należy.-Nicole co się stało-Loczek podbiegł do mnie przytulając mnie.Czułam się tak bezpiecznie.
-Nic Harry-załkałam,wycierając łzy.
-Przecież,gdyby nic się nie stało nie płakała byś.-delikatnie podniósł mój pod brudek -Mów co jest.-kciukiem starł pozostałe łzy z prawego policzka.Milczałam.Nie chciałam nic mówić.Po prostu wiedziałam,że on i tak nie zrozumie.-Posłuchaj mnie Nicole.Nie ma sytuacji bez wyjścia.Nie ważne co by się działo.-spojrzał na mnie,tak czule.Jego zielone tęczówki wirowały w słońcu,a mi aż się słabo zrobiło.
-Dziękuję-wymusiłam uśmiech.Chłopak delikatnie mnie przytulił.To było najlepsze pocieszenie.Mocny uścisk.Wsadziłam głowę,w zagłębieniu na jego szyi.Trwaliśmy w takiej pozycji,dobre 10 minut.Delikatnie odsunęłam się od chłopaka.Spojrzałam w jego oczy i wiedziałam,że nie ma odwrotu.Nie mogłam odwrócić wzroku.Jak słup soli wpatrywałam się w te zielone,oczy jak w diamenciki.
-Wrócimy do domu?-z transu wybił mnie sam głos Harrego.-Słowo,że nic nie powiem-chłopak wstał wyciągając dłoń przede mną.Bez chwili namysłu chwyciłam ją.Jednak halo..chłopak nie zamierzał jej puszczać..tak samo jak ja zresztą.Za ręce doszliśmy do domu.Nieśmiało popchnęłam drzwi.
-Nicolee - wydarł się Niall tuląc mnie tak mocno,że o mało co nie połamał mi żeber.-Tęskniłem za Tobą.-szepnął mi do ucha.Delikatnie cmoknęłam jego policzek.
-Niall! Ta pieprzona zapiekanka się pali!-z kuchni dobiegł mnie krzyk Liam'a.Jak oparzona wraz z resztą pobiegłam do kuchni.Niewzruszony Liam spojrzał na nas.
-Hej kochani.Jak było w parku?-lekko się uśmiechnął.
-A wiesz ciepło i miło,a Ty do cholery możesz mi powiedzieć czemu zapiekanka się pali!-wrzasnęłam.
-Spokojnie tak!-ryknął Zayn,który pomagał zdyszanemu Niall'owi ugasić palącą się potrawę.Przez to całe zamieszanie,nie zdałam sobie sprawy,że nadal Harry i ja trzymamy się za ręce.Liam spojrzał na nas w sposób przerażająco słodki.
-Co?-podniosłam jedną brew.On tylko skinął na dłonie.Pod wpływem spojrzenia Liasia oderwałam,dłoń od Hazzy.-Ty to się lepiej zajmij zapiekanką a ja idę się przebrać.-Chłopcy powrócili do poprzedniej czynności.Wykorzystałam,chwilę nieuwagi i podeszłam do Loczka.
-Dziękuję Harry.-stanęłam na palcach zostawiając na jego policzku soczystego całusa."niewzruszona" zaistniałą sytuacją pobiegłam do pokoju..''Nic nie dzieje się bez przyczyn, zrozum to i ruszaj przed siebie" w pełni się zgadzam!

~~*~~
Bum Tsaa Bum :D
No i jest piąteczka :D
Jest mało komentarzy przez co jestem smutna ;c
Ale do tych co komentują DZIĘKUJĘ :*
Kochani każdy was komentarz sprawia,że na mojej buzi pojawia się uśmiech :D
DZIĘKUJĘ ;*

środa, 6 marca 2013

Rozdział 4 "Żyjesz?Żyjesz czy umarłaś?"


Jak ja mam się teraz zachować?Może z perspektywy innych osób,to nic nie znaczący gest jednak nie dla mnie.Może to głównie dlatego,że od zawsze o tym marzyłam?Pragnęłam spotkać cały zespół,a teraz on siedzi u mnie w salonie.Przecież to nie może dziać się na prawdę..Kilka dni temu,mogłam tylko o tym pomarzyć,a teraz to się dzieje.Jeśli tylko zechcę,mogę podejść do Zayn'a,Liam'a,Lou,Niall'a bądź do powodu moich rozmyśleń..Harrego.Siedzę zamknięta w tym głupim pokoju, od kąt wróciliśmy z parku . Harry słowem nie odezwał się,a ja nie chce nalegać."O marzenia trzeba walczyć!One same się nie spełnią". Do mojej głowy dotarły,słowa rodzicielki.Może to jest ten czas,kiedy ja mam walczyć? Los pomógł mi się odnaleźć,więc teraz moja kolej?To w końcu musi być,jakiś znak!Niewiele więcej myśląc wyszłam z pokoju.Przekraczając próg,mojego azylu poczułam dość mocne uderzenie w tył głowy.Ból ujawniał się,za każdym razem jak starałam się odwrócić.
-Nicole ja Cię tak przepraszam.-dobiegł do mnie stłumiony,krzyk Loczka..Osunęłam się,najostrożniej jak potrafiłam po ścianie.-Boże,będziesz rzygać?Albo zemdlejesz?Weź nie mdlej!-chłopak nie dał mi dojść do słowa.
-Harry idź po kogoś..-z moich ust wydobył się ledwie słyszalny,szept.
-Wszyscy wyszli.-Harry przykucnął przy mojej,skulonej posturze.-Zabieram Cię do pokoju.-nie sprzeciwiałam się.Ból nie pozwalał mi racjonalnie myśleć.Wzięłam głęboki oddech,kiedy poczułam jak moje ciało się unosi.Ból wzmagał,a ja byłam bezradna.Styles,najdelikatniej jak mógł położył mnie na łóżku-Nicole przepraszam.Boże..-był przerażony.Gadał jak jakaś katarynka,nie dając mi nic powiedzieć.Każda próba,wejścia chłopakowi w słowo kończyła się porażką.
-Harry zamknij się!-warknęłam głęboko oddychając.-Czym rzucałeś?!-już dość spokojnie zapytałam loczka.
-Telefonem.-myślałam,że się przesłyszałam.
-Kto normalny rzuca telefonem!Powiedz mi kto!-każda próba,podniesienia głosu kończyła się klapą,więc się poddałam.-Zejdź na dół.W górnej szafce obok kuchenki jest apteczka,wyciągnij z niej proszki przeciwbólowe.Są w żółtym opakowaniu.-najbardziej dokładnie jak mogłam,pokierowałam chłopaka.Z mojego pokoju wybiegł roztrzepany.Oddychałam,dość głęboko.Dzięki temu ból po prostu malał.Zamknęłam oczy i niewinnie oddałam się objęciom Morfeusza zapominając o proszkach....
Słońce,które wpadło przez zasłonięte rolety mnie obudziło.Leniwym ruchem przetarłam oczy.Kiedy je otworzyłam wstąpiło,we mnie przerażenie.Nad moją głową stała cała piątka 1D.
-Żyjesz?Żyjesz czy umarłaś?-Biedny Niall nie uzyskał ode mnie żadnej odpowiedzi.-Chłopcy,ona umarła.-duża dłoń Mulata wylądowała na ramieniu żarłoka.-Ałaaa- zaczął pocierać,miejsce uderzenia Zayna.
-To za głupotę.-spojrzał w kierunku blondynka.Jednak po chwili jego wzrok wylądował na mojej osobie.-Jak się czujesz Mała?-Mała?Mała?Serio? Miałam jakiś 1.73 wzrostu i mała?Jednak,nie branęłam w jego wypowiedź.
-Dobrze,dziękuję.-z ledwością,przeszłam do pozycji siedzącej.
-Nicole,jeszcze raz cię przepraszam.-wyjąkał Hazza podchodząc do mnie i łapiąc prawą dłoń."Czy ty chcesz,żebym zemdlała?" jedyna myśl,która w tamtym momencie wpłynęła mi do głowy.
-Harry,już Ci mówiła.Nic się nie stało.-posłałam,w jego kierunku najbardziej słodki uśmiech.-Gdzie Layla?-odwróciłam głowę,w kierunku Lou.
-Pojechała z Cole'm do szpitala.-Po jego słowach poczułam,jakby strumień,zimnych kostek lody wylądował za moją koszulką.Louis musiał to wychwycić i nieprędko po tym dodał.-Spokojnie to tylko na badania.Layla zapisała go do drużyny piłkarskiej,no i wymagane są badania.I nie martw się o Louise..Pojechała z nimi.-z ulgą odchyliłam głowę w tył.
-Zjesz coś?-Liam postanowił zmienić temat.
-Nie dziękuję,nie jestem głodna.Ale piciu możesz mi przynieś.-nieśmiały uśmiech wkradł się na moją buzie.Liam skinął głową i poszedł po napój.
-Ja spadam.-wszyscy rzucili,w kierunku Mulata zdziwione spojrzenie.-Perrie..-jeśli się mówi,o swojej dziewczynie,czy nie powinno się czuć szczęścia?Ogólnego podniecenia?W przypadku Zayn'a nie.Mulat jak by czytając,moje myśli spojrzał na mnie-Nie układa nam się..-wyszeptał i wyszedł.Czułam dwuznaczność uczuciową.Cieszyłam się z tego,że Zayn powiedział mi tak istotną rzecz,jednak wewnętrzny smutek z powodu jego słów zagórował..Jak to nie układa?On ją kochał.Ja to widziałam,w każdym calu.Nie przepadałam za jej osobą,jednak kochałam jako fanka Zayna i cieszyłam się jego szczęściem..
-Uwierzyła w plotki,że Zayn ją zdradził,co jest stekiem bzdur.-nie krótko po moich przemyśleniach dodał Liaś podając mi szklankę z sokiem.
-Dziękuję.-szepnęłam,zanurzając moje suche warki w zimnej cieczy.Cała piątka wyparowała,a ja zostałam sama.Nie chciałam,robić z siebie kaleki ponieważ,ból ustaną a ja czułam się nieźle. Dość żwawo ściągnęłam białą kołdrę kierując się w stronę łazienki. Odprawiłam codzienne czynności i znowu do pokoju. Skierowałam się w stronę okna. Chwyciłam za białe obramówki  i całkowicie otworzyłam okno.Zaciągnęłam się świeżym powietrzem zamykając oczy.Czyli tak miało być? Moja mama miała nas zostawić,ja miałam zamieszkać z siostrą i poznać moich idoli? To miało tak wyglądać?Jednak ja czuję niedosyt.A brakującym szczegółem jest ONA! Odeszłam od okna,zostawiając je otwartym i podeszłam do telefonu. Wybrałam bardzo dobrze znany mi numer,a pierwsze sygnały spowodowały nagły napływ emocji.

~~*~~
Dwie a raczej trzy sprawy :D
1. Jeśli czytasz- skomentuj. Każde pozytywne jak i negatywne słowa motywuje mnie do dalszego pisania.3. 2.Jeśli coś ci się nie podoba- napisz mi o tym. Wasza obiektywna krytyka w jakiś sposób pozwala mi się rozwijać i jestem za nią naprawdę bardzo wdzięczna.
3.Dziękuję za te nieliczne,ale tak cudowne komentarze.Na prawdę jesteście cudowni :D
Kocham Was xx

wtorek, 5 marca 2013

Rozdział 3 "Czułam,jak świat się zatrzymuje"

Rozdział 3"Czułam,jak świat się zatrzymuje..."


Kiedy Louis niemrawo,poszedł do pokoju mojej kruszynki,ja wraz z resztą osób udałam się do salonu. Usiadłam pomiędzy, Liam'em a Harry'm. Raszta usadowiła się obok chłopców..Moja siostra stanęła na przeciw mnie.
-Słuchaj Nicole..-westchnęła..W takich właśnie,momentach wiedziałam,że rozmowa będzie dość nietypowa..Tak tak..nietypowa..-Chłopcy przez jakiś czas będą z nami mieszkać..Chodzi mi głównie, o Lou a co chłopcy zadecydują to jest ich sprawa.-Czułam,że już nie mogło być lepiej.Ucieleśnienie moich marzeń!.Bożę czy ja śnię?! "Powrót na ziemię idiotko! Co na to,wszystko Louise?". Znów ten głos.Znów,musiał wszystko popsuć.Ale miał rację.Byłam tak zaślepiona chłopcami,że zapomniałam o rodzeństwie..A to dopiero początek.Zachowałam się jak skończona idiotka.Na ziemię sprowadziło mnie,mocne szturchnięcie.
-Obudź się.-szepnął Harry.To zadziałało na mnie,jak zimny kubeł wody.Niczym huragan pobiegłam w stronę pokoju Louise.Chciałam już do niego wejść,kiedy usłyszałam rozmowę mojej kruszynki i Lou.
-Layla poprosiła mnie kochanie,żebym Ci to powiedział..-przestraszony głośno westchnął.-Zayn poszedł do Cola,więc ja przyszedłem do Ciebie..-wziął głęboki wdech.Nadal z uwagą przysłuchiwałam,się rozmowie.-Louise skarbie,będę u was przez jakiś czas mieszkać.Mamy przerwę w pracy,dlatego Layla zaproponowała mi pobyt u was..Chce,się z wami zaprzyjaźnić słońce..-usłyszałam,jak dziewczynka drepcze do wyjścia.Nie próbowałam się odsuwać..Trwałam w bezruchu..Dziewczynka tylko na mnie spojrzała,a ja w tych oczach ujrzałam..tak właściwie to co ja tam ujrzałam?!Ból.?Niee.Gniew? Też nie..Smutek..Tak..zdecydowany i odurzający smutek.Kruszynka pobiegła w stronę tylnych drzwi,następnie wychodząc na podwórko.Niewiele myśląc pobiegłam za nią.Siedziała na huśtawce.
-Louise co się stało?-przykucnęłam przy dziewczynce.
-On tu będzie..-spojrzała na mnie i zrobiła,oburzoną minę.-Ja już psychicznie nie wytrzymuje teraz a co dopiero,jak on tu będzie całe dnie..-westchnęła.Możecie wierzyć lub nie,lecz ta dziewczynka na swój wiek potrafiła,swoją inteligencją przewyższyć nie jedną dorosłą osobę.
-Skarbie,ale Ty wiesz i ja wiem,że tu nie chodzi o Louisa.-pogłaskałam ją po gołym kolanku.-Musisz kochanie zrozumieć,że Layla to dorosła dziewczyna.Ma prawo mieć chłopaka.Ale musisz mi wierzyć,że kocha nas mocniej od niego-cmoknęłam ją w czoło.Dziewczynka nie odpowiedziała nic.Podniosłam się więc do,pozycji stojącej.-Chodź.-wyciągnęłam rękę w stronę mojej księżniczki,którą od razu chwyciła.-Idziemy do parku.Tylko zabierzemy Cola i możemy iść.-zdążyłam przekroczyć próg domu,kiedy zdyszany Harry podbiegł do nas.
-On chce mnie zbić!-zatupał jedną nogą.Louise ścisnęła moją dłoń i pociągnęła w stronę jej pokoju.
-Kto chce Cię zbić?-wypowiedziałam,ciągnięta przez dziewczynkę.Doszliśmy,więc w taki sposób na korytarz.-Idź skarbie za łóż  spodenki i zawołaj Cola,a ja pogadam z Harrym ok?-jako odpowiedź,dostałam skinięcie kruszynki.Odwróciłam się w stronę,Hazzy.-To kto chce Cię zbić?-podniosłam jedną brew.
-Zayn chce mnie zbić.A ja nie,lubię jak ktoś mnie bije-teatralnie załkał.-Mogę iść z wami.-spojrzał na mnie w sposób,w który żadna dziewczyna o zdrowych zmysłach nie umiała się oprzeć.A tu jeszcze Directioner.Tym bardziej!
-No wiesz..Zależy co na to Louise i Cole.-skrzyżowałam ręce na piersi.Jak na zawołanie,rozweselona dwójka,stanęła obok nas.
-Mogę iść z wami?-zauważyłam tylko,grymas na buzi Louise a mina Cola była niezmienna.Harry musiał to,zauważyć bo dodał-Kupie wam po lodzie.-nie musiał,długo się prosić.Louise automatycznie wskoczyła mu na ręce.Cole tylko przewrócił oczami.Moja kruszynka,polubiła Harrego..Nie licząc przekupstwa oczywiście.Stanęliśmy przed salonem
-Layla,idziemy z Harrym i dzieciakami na lody do parku.-założyłam swoje różowe baleriny.
-Z Harrym? Ciekawe jakie te lody.-Zayn wybuchł śmiechem.
-Normalne lody zboczeńcu.-Layla ostudziła,humor Mulata
-Harry no chodź!-Louise zaczęła ciągnąć chłopaka za rękę w stronę drzwi-Harry no!-dziewczynka nie ustępowała
-Dlaczego mnie dzieci nie lubię?!-rozżalony Tomlinson spojrzał na moją siostrę.
-Bo się ciebie kochanie boją.-cmoknęła go w czoło.-A tak na serio to.-udawała,że myśli-to odstrasza je twój smród..Umyj się.-zaczęła się śmiać i uciekać.Louis niczym,głodny wilk ruszył za moją siostrą.
-Dobra idziemy.-pociągnęłam Cola za rękę i wyszliśmy. Jak zeszłym razem,Cole biegał jak idiota a mała Louise uczepiła się tym razem,palca Loczka.Spojrzałam,zadowolona na mojego skarbusia .Tak bardzo przypominała mi mamę.Nie pamiętam ,kiedy rozmawiałam z nią przez telefon. Bolała mnie jej ignorancja.Bolało mnie to,że nie dzwoni .Louise potrzebuje matki! Cole tak samo.Ja i Layla damy sobie radę.Ale oni nie zasługują na to!
-A ty jaki smak chcesz?!-na ziemie sprowadził mnie głos loczka.Spojrzałam w jego stronę,a potem na boki.Moje dzieciaki bawiły się,już w najlepsze.
-Ja dziękuję.-uśmiechnęłam się i odeszłam.Usiadłam na tej samej ławce co zeszłym razem .Odchyliłam głowę w tył rozkoszując się słońcem.
-Masz!
-Zasłaniasz mi słonce!-nawet nie musiałam,spojrzeć na "tą" osobę,żeby stwierdzić kim jest.
-Nie wiedziałem,jakie lubisz więc kupiłem truskawkowe.-tym razem spojrzałam,na Loczka.
-Dziękuję ale nie chce.-uśmiechnęłam się niemrawo.
-Nie denerwuj mnie! Masz.-wcisnął mi rożka w dłoń.Delikatny uśmiech wpłynął na moją buzie.
-Dziękuję.-spuściłam wzrok.
-Stało się coś?-Spojrzałam,uśmiechnięta na chłopaka.Jego nos był pokryty lodem.-Mam coś na twarzy?
-Tak.-westchnęła wyciągając z kieszeni chusteczki-przybliż się.-Harry wykonał moje polecenie.Delikatnie starłam różową maź.Kiedy nasze oczy się spotkały,czułam jak świat się zatrzymuje.Że jesteśmy tylko my.Nikt więcej.Czułam się tak cudownie wyróżniona.Nasze twarze dzieliło zaledwie,pięć centymetrów.Mogłam z łatwością wpić się w jego usta.Chłopak nie odrywał ode mnie wzroku,zresztą ja też.Jednak jak to,mówią wszystko dobre co się szybko kończy.
-Nicole ja chce do domu!-moja siostra, stanęła obok nas.Zadziałało to na mnie jak zimny kubeł wody.Momentalnie odwróciłam się od chłopaka.
-Już idziemy.-ostatni raz zerknęłam na Loczka i zawołałam jeszcze bawiącego się Cola.


~~*~~
Ta ta ta ;D
Dodałam :D
Mam nadzieję,że się spodoba..:D
Pamiętajcie! KOMENTARZ=MOTYWACJA.
Liczę,że będzie dużo,dużo więcej komentarzy ;D
Całuję :D

poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział 2 "Wejdź pod szafkę,tam cię nie znajdzie!"


-Louis? A co Ty tu robisz?- spytałam tak na prawdę zaszokowana. Bałam się poruszyć żeby nie spłoszyć chłopaka..Bałam się , że palnę coś głupiego kiedy jedna z pięciu osób o których marzyłam prawie , że cały czas stała przede mną..
-Byłem w łazience..-znowu ten jego przeklęty uśmiech.-Nie obrazisz się jeśli chłopcy wpadną jutro ze mną do was ? - myślałam po raz kolejny dzisiejszego dnia , że moje serce wyskoczy z piersi.
-Obrazisz?-pisnęłam.- Ty chyba sobie żartujesz.Jasne że bym chciała.-podbiegłam do chłopaka i przytuliłam. Odwzajemnił mój uścisk..Boże to był najlepszy dzień w moim życiu.Nie dość, że w moim domu jest jeden z chłopców to jeszcze poznam resztę.."Dziękuję Ci Boże" uśmiech nie schodził mi z buzi.Odsunęłam się od chłopaka i spojrzałam w jego niesamowicie błękitne oczy. - Nawet nie wiesz jaka jestem, szczęśliwa.- spojrzałam znów w ten idealny błękit..
-No wiesz..też bym był tak szczęśliwy gdybym spotkał..-mlasnął- Dajmy takiego Louisa Tomilsona przecież on , ma takie seksi pośladki...musisz kiedyś ich dotknąć.-zaśmiał się. - A tak , serio to cieszę się, że się cieszysz. Ja idę na dół bo Layla mnie zabije..Pewnie myśli że w tej łazience jakąś dziką orgię sobie sprawiam..-Tomlinsonowy śmiech..brzmi najlepiej na żywo..
-Dobranoc Lou.-przytuliłam go ostatni raz i wbiegłam do siebie do pokoju. Miałam ochotę krzyczeć , piszczeć i tańczyć na raz..I tak też zrobiłam..Jednak kiedy pojęłam,że moje rodzeństwo śpi umilkłam..Bez mycia udałam się spać..
Kiedy na swojej twarzy poczułam pierwszy promień słońca od razu się przebudziłam..Leniwie ściągnęłam kołdrę. Spojrzałam na zegarek obok łóżka..11.23 p.m..dopiero? -,-' Czyli wszyscy śpią a mądra Nicole już nie? Okej..Związałam dość długie kręcone brązowe (po farbowaniu) włosy i wyszłam z pokoju. Ledwo co moje oczy utrzymywały , się otwarte..Ubrana byłam w sam podkoszulek i majtki..Ale byłam u siebie..Doszłam do kuchni  tylko po picie..Chwyciłam napój z sokiem jabłkowo-marchewkowym i wzięłam dość dużego łyka..W gardle poczułam tylko przyjemne orzeźwienie..Odłożyłam karton z napojem na szafkę i przetarłam oczy..To co ujrzałam sprawiło że moja twarz zapaliła się...W salonie znajdowało się całe 1D+ moja siostra..Stałam jak słup soli.."Słup soli w majtkach " wyśmiał mnie ten irytujący głos..
-Nicole.-moja siostra starała się za hamować śmiech..Chyba jako jedyna bo reszta już dawno tarzała się ze śmiechu..Stałam taka zawstydzona jak nigdy..Siostra niedługo potem dołączyła do chłopców..Na miejsce zawstydzenia wstąpiło zażenowanie i wstyd..
-Nie odzywam się do was.- zła chwyciłam karton z sokiem i zaczęłam się kierować w stronę kuchni.
-Ale nas nawet nie znasz.!- przez śmiech krzyknął Zayn..
-Idioto to fanka-poprawił go Lou również pokładając się ze śmiechu..
-Ooo to tym bardziej się nie obrażaj..-dodał najgłośniej śmiejący się Niall.Odwróciłam się nerwowo w ich kierunku.Chciałam coś powiedzieć ale na widok tych śmiechów sama zaczęłam się śmiać.
-Już się nie gniewasz?-zapytał Lou.
-Gniewam się nie mów do mnie powiedziałam..-zaplotłam ręce na piersi i skierowałam się w stronę swojego pokoju..Niestety Lou był szybszy i zamknął mój pokój tuż przed tym jak zdążyłam do niego wejść..Zbadał mnie wzrokiem od stup do głowy.-Opamiętaj się zboku jeden! Suń się chce iść po ciuchy.-nerwowo zaczęłam kołysać się w boki.
-To tak się mówi do swojego idola?-przeciągnął ostatni wyraz.Wzięłam głęboki wdech wydech i...zaczęłam się tak drzeć głośno,że cała reszta w mgnieniu oka znalazła się obok nas..Tuż przed ich przybyciem skuliłam się w kłębek przed Tomlinson'em udając płacz..
-Nicole co się stało?!-przejęta siostra podbiegła kucając koło mnie.
-Uderzył mnie.-teatralnie załkałam.Siostra nerwowo wstała i spojrzała na Tomlinsona.
-Nie dotknąłem jej nawet!-zaczął się bronić. Jednak wzrok mojej siostry był silniejszy.-Słowo no! - krzyknął i odsunął się od drzwi. Wykorzystałam chwilę nieuwagi i wdarłam się do pokoju zamykając go na klucz.Wybuchłam śmiechem.
-Tomlinson ale cię zrobiła.-zaczął się śmiać Hazza.-Już ją kocham.-po jego słowach na moją buzie wstąpił uśmiech.
-Nicole tak nie można..-westchnęła siostra..-Ja mogłam go zabić no..-po jej słowach Lou rzucił krótkie "ej"
-Zasłużył sobie..-dodałam zakładając spodenki i różowy podkoszulek.Odpowiedzią na moją odpowiedź były tylko śmiechy osób które schodzą na dół..Bez dłuższych namyśleń wyszłam do łazienki. Przemyłam buzię, którą dokładnie potem wytarłam. Delikatnie chwyciłam kosmetyczkę w której była pasta i zaczęłam ją odsuwać.. pociągnęłam gorę kosmetyczki w tył i właśnie w tym momencie biały proszek który musiał być przyczepiony do jakiejś sprężynki wysypał mi się na twarz, wraz z jakąś wstrętną mazią . Od razu wiedziałam kto był sprawcą.-Tomlinsooooooooon.-krzyknęłam. Piski i krzyki z dołu wskazywały na to,że usłyszeli mnie. Nie wycierając się ruszyłam na dół.Wszyscy byli w salonie. Brakowało tylko Tomlinsona.Na mój widok reszta obecnych zawyła ze śmiechu. Styles podszedł do mnie..
-Nicole tak to jest jak się robi ten tegs bez prezerwatyw..było tylko poprosić.-zaśmiał się..
-Ah tak..-dodałam podchodząc bliżej..-Przytul się..
-Nie zbliżaj się..-dodał odsuwając się ode mnie nadal w śmiechu.
-No co ty. To tylko przytulenie.-dorwałam chłopaka przy ścianie i mocno uścisnęłam ..połowa obrzydliwej mazi znalazła się na nim.- Widzisz Styles..Tak to jest jak się masturbujesz bez prezerwatywy.-palcem wskazującym zebrałam odrobinę  mazi i przejechałam po nosie Loczka..
-To był chwyt poniżej pasa skarbie.-głośno westchnął obejmując mnie ramieniem. Szybko strąciłam dłoń loczka.
-Gdzie Tomlinson.- zaczęłam rozglądać się po salonie.Wszyscy milczeli.-Louu gdzie jesteś..- mój głos był taki sam jak przy zabawie w chowanego. Spojrzałam na siostrę , która wskazała na kuchnie..po cichu skierowałam się ,w  tamtym kierunku. Widok który tam zastałam, przerósł moje najśmielsze oczekiwania.Obok kuchenki , gazowej znajdowała się szafka na naczynia typu garczki.Właśnie w tej,oto szafce Tomo utknął.Nawet nie starałam, się ukryć śmiechu. Wybuchłam automatycznie, powodując, że słone łzy spłynęły po policzkach...oczywiście ze śmiechu.
-Może,byś pomogła?!-ryknął starając się wydostać.
-To po co tam wlazłeś?! Nienormalny jesteś-podeszłam bliżej,miejsca utknięcia Lou i chwyciłam,jedną z jego wystających dłoni.Cała "ekipa" już pokładała się,ze śmiechu przed kuchnią.Próbowałam go wyciągnąć.Starałam się..Ale nic z tego..- Zayn-zawołałam Mulata,który po chwili był obok.Spojrzał na mnie, jak na kosmitkę.-No pomóż mi,a nie gap się tak.-spiorunowałam go wzrokiem.
-Już,już spokojnie..-szarpnął,chłopaka jednak na nic..-Dobra na trzy..-pokiwałam tylko głową.- Raz,dwa,trzy!-całą swoją siłę,włożyłam w wyciągnięcie Lou. UDAŁO SIĘ!! Od razu po wyjęciu Tomlinsona,podbiegł do niego Harry.
-Lou kochanie moje..-przykucnął przy chłopaku.
-Spadaj!Nie pomogłeś mi! A sam wymyśliłeś mi tą skrytkę!-złączył dłonie na piersi!-"Wejdź pod szafkę,tam cię nie znajdzie"-zacytował,jak mniemam słowa Hazzy..- Masz rację nie znalazła..wstał otrzepując spodnie.-Layla kochanie..-podszedł do mojej siostry i przytulił.Dziewczyna ledwo,łapała oddech ze śmiechu.-Śmiejcie się,a ja idę do Louise.-pociągnął nosem i wyszedł z kuchni..

~~*~~
No i jest drugi rozdział :)
Przepraszam,jeśli zdarzyły mi się błędy. Rozdział miałam,wcześniej napisany teraz tylko udoskonalałam go.:D
Prawdo podobnie kolejny, pojawi się jutro...jednak niczego,nie obiecuję.:)
Liczę na komentarze :)
KOMENTARZ=MOTYWACJA