.Witam wszystkich na moim blogu :) Liczę na to,że spodoba się wam mój sposób pisania tak jak i moje pomysły. Moją wyobraźnie przelewam właśnie tutaj:) Dziękuję każdemu za komentarz..I cóż mogę więcej powiedzieć..Miłego czytania ;)
poniedziałek, 4 marca 2013
Rozdział 2 "Wejdź pod szafkę,tam cię nie znajdzie!"
-Louis? A co Ty tu robisz?- spytałam tak na prawdę zaszokowana. Bałam się poruszyć żeby nie spłoszyć chłopaka..Bałam się , że palnę coś głupiego kiedy jedna z pięciu osób o których marzyłam prawie , że cały czas stała przede mną..
-Byłem w łazience..-znowu ten jego przeklęty uśmiech.-Nie obrazisz się jeśli chłopcy wpadną jutro ze mną do was ? - myślałam po raz kolejny dzisiejszego dnia , że moje serce wyskoczy z piersi.
-Obrazisz?-pisnęłam.- Ty chyba sobie żartujesz.Jasne że bym chciała.-podbiegłam do chłopaka i przytuliłam. Odwzajemnił mój uścisk..Boże to był najlepszy dzień w moim życiu.Nie dość, że w moim domu jest jeden z chłopców to jeszcze poznam resztę.."Dziękuję Ci Boże" uśmiech nie schodził mi z buzi.Odsunęłam się od chłopaka i spojrzałam w jego niesamowicie błękitne oczy. - Nawet nie wiesz jaka jestem, szczęśliwa.- spojrzałam znów w ten idealny błękit..
-No wiesz..też bym był tak szczęśliwy gdybym spotkał..-mlasnął- Dajmy takiego Louisa Tomilsona przecież on , ma takie seksi pośladki...musisz kiedyś ich dotknąć.-zaśmiał się. - A tak , serio to cieszę się, że się cieszysz. Ja idę na dół bo Layla mnie zabije..Pewnie myśli że w tej łazience jakąś dziką orgię sobie sprawiam..-Tomlinsonowy śmiech..brzmi najlepiej na żywo..
-Dobranoc Lou.-przytuliłam go ostatni raz i wbiegłam do siebie do pokoju. Miałam ochotę krzyczeć , piszczeć i tańczyć na raz..I tak też zrobiłam..Jednak kiedy pojęłam,że moje rodzeństwo śpi umilkłam..Bez mycia udałam się spać..
Kiedy na swojej twarzy poczułam pierwszy promień słońca od razu się przebudziłam..Leniwie ściągnęłam kołdrę. Spojrzałam na zegarek obok łóżka..11.23 p.m..dopiero? -,-' Czyli wszyscy śpią a mądra Nicole już nie? Okej..Związałam dość długie kręcone brązowe (po farbowaniu) włosy i wyszłam z pokoju. Ledwo co moje oczy utrzymywały , się otwarte..Ubrana byłam w sam podkoszulek i majtki..Ale byłam u siebie..Doszłam do kuchni tylko po picie..Chwyciłam napój z sokiem jabłkowo-marchewkowym i wzięłam dość dużego łyka..W gardle poczułam tylko przyjemne orzeźwienie..Odłożyłam karton z napojem na szafkę i przetarłam oczy..To co ujrzałam sprawiło że moja twarz zapaliła się...W salonie znajdowało się całe 1D+ moja siostra..Stałam jak słup soli.."Słup soli w majtkach " wyśmiał mnie ten irytujący głos..
-Nicole.-moja siostra starała się za hamować śmiech..Chyba jako jedyna bo reszta już dawno tarzała się ze śmiechu..Stałam taka zawstydzona jak nigdy..Siostra niedługo potem dołączyła do chłopców..Na miejsce zawstydzenia wstąpiło zażenowanie i wstyd..
-Nie odzywam się do was.- zła chwyciłam karton z sokiem i zaczęłam się kierować w stronę kuchni.
-Ale nas nawet nie znasz.!- przez śmiech krzyknął Zayn..
-Idioto to fanka-poprawił go Lou również pokładając się ze śmiechu..
-Ooo to tym bardziej się nie obrażaj..-dodał najgłośniej śmiejący się Niall.Odwróciłam się nerwowo w ich kierunku.Chciałam coś powiedzieć ale na widok tych śmiechów sama zaczęłam się śmiać.
-Już się nie gniewasz?-zapytał Lou.
-Gniewam się nie mów do mnie powiedziałam..-zaplotłam ręce na piersi i skierowałam się w stronę swojego pokoju..Niestety Lou był szybszy i zamknął mój pokój tuż przed tym jak zdążyłam do niego wejść..Zbadał mnie wzrokiem od stup do głowy.-Opamiętaj się zboku jeden! Suń się chce iść po ciuchy.-nerwowo zaczęłam kołysać się w boki.
-To tak się mówi do swojego idola?-przeciągnął ostatni wyraz.Wzięłam głęboki wdech wydech i...zaczęłam się tak drzeć głośno,że cała reszta w mgnieniu oka znalazła się obok nas..Tuż przed ich przybyciem skuliłam się w kłębek przed Tomlinson'em udając płacz..
-Nicole co się stało?!-przejęta siostra podbiegła kucając koło mnie.
-Uderzył mnie.-teatralnie załkałam.Siostra nerwowo wstała i spojrzała na Tomlinsona.
-Nie dotknąłem jej nawet!-zaczął się bronić. Jednak wzrok mojej siostry był silniejszy.-Słowo no! - krzyknął i odsunął się od drzwi. Wykorzystałam chwilę nieuwagi i wdarłam się do pokoju zamykając go na klucz.Wybuchłam śmiechem.
-Tomlinson ale cię zrobiła.-zaczął się śmiać Hazza.-Już ją kocham.-po jego słowach na moją buzie wstąpił uśmiech.
-Nicole tak nie można..-westchnęła siostra..-Ja mogłam go zabić no..-po jej słowach Lou rzucił krótkie "ej"
-Zasłużył sobie..-dodałam zakładając spodenki i różowy podkoszulek.Odpowiedzią na moją odpowiedź były tylko śmiechy osób które schodzą na dół..Bez dłuższych namyśleń wyszłam do łazienki. Przemyłam buzię, którą dokładnie potem wytarłam. Delikatnie chwyciłam kosmetyczkę w której była pasta i zaczęłam ją odsuwać.. pociągnęłam gorę kosmetyczki w tył i właśnie w tym momencie biały proszek który musiał być przyczepiony do jakiejś sprężynki wysypał mi się na twarz, wraz z jakąś wstrętną mazią . Od razu wiedziałam kto był sprawcą.-Tomlinsooooooooon.-krzyknęłam. Piski i krzyki z dołu wskazywały na to,że usłyszeli mnie. Nie wycierając się ruszyłam na dół.Wszyscy byli w salonie. Brakowało tylko Tomlinsona.Na mój widok reszta obecnych zawyła ze śmiechu. Styles podszedł do mnie..
-Nicole tak to jest jak się robi ten tegs bez prezerwatyw..było tylko poprosić.-zaśmiał się..
-Ah tak..-dodałam podchodząc bliżej..-Przytul się..
-Nie zbliżaj się..-dodał odsuwając się ode mnie nadal w śmiechu.
-No co ty. To tylko przytulenie.-dorwałam chłopaka przy ścianie i mocno uścisnęłam ..połowa obrzydliwej mazi znalazła się na nim.- Widzisz Styles..Tak to jest jak się masturbujesz bez prezerwatywy.-palcem wskazującym zebrałam odrobinę mazi i przejechałam po nosie Loczka..
-To był chwyt poniżej pasa skarbie.-głośno westchnął obejmując mnie ramieniem. Szybko strąciłam dłoń loczka.
-Gdzie Tomlinson.- zaczęłam rozglądać się po salonie.Wszyscy milczeli.-Louu gdzie jesteś..- mój głos był taki sam jak przy zabawie w chowanego. Spojrzałam na siostrę , która wskazała na kuchnie..po cichu skierowałam się ,w tamtym kierunku. Widok który tam zastałam, przerósł moje najśmielsze oczekiwania.Obok kuchenki , gazowej znajdowała się szafka na naczynia typu garczki.Właśnie w tej,oto szafce Tomo utknął.Nawet nie starałam, się ukryć śmiechu. Wybuchłam automatycznie, powodując, że słone łzy spłynęły po policzkach...oczywiście ze śmiechu.
-Może,byś pomogła?!-ryknął starając się wydostać.
-To po co tam wlazłeś?! Nienormalny jesteś-podeszłam bliżej,miejsca utknięcia Lou i chwyciłam,jedną z jego wystających dłoni.Cała "ekipa" już pokładała się,ze śmiechu przed kuchnią.Próbowałam go wyciągnąć.Starałam się..Ale nic z tego..- Zayn-zawołałam Mulata,który po chwili był obok.Spojrzał na mnie, jak na kosmitkę.-No pomóż mi,a nie gap się tak.-spiorunowałam go wzrokiem.
-Już,już spokojnie..-szarpnął,chłopaka jednak na nic..-Dobra na trzy..-pokiwałam tylko głową.- Raz,dwa,trzy!-całą swoją siłę,włożyłam w wyciągnięcie Lou. UDAŁO SIĘ!! Od razu po wyjęciu Tomlinsona,podbiegł do niego Harry.
-Lou kochanie moje..-przykucnął przy chłopaku.
-Spadaj!Nie pomogłeś mi! A sam wymyśliłeś mi tą skrytkę!-złączył dłonie na piersi!-"Wejdź pod szafkę,tam cię nie znajdzie"-zacytował,jak mniemam słowa Hazzy..- Masz rację nie znalazła..wstał otrzepując spodnie.-Layla kochanie..-podszedł do mojej siostry i przytulił.Dziewczyna ledwo,łapała oddech ze śmiechu.-Śmiejcie się,a ja idę do Louise.-pociągnął nosem i wyszedł z kuchni..
~~*~~
No i jest drugi rozdział :)
Przepraszam,jeśli zdarzyły mi się błędy. Rozdział miałam,wcześniej napisany teraz tylko udoskonalałam go.:D
Prawdo podobnie kolejny, pojawi się jutro...jednak niczego,nie obiecuję.:)
Liczę na komentarze :)
KOMENTARZ=MOTYWACJA
niedziela, 3 marca 2013
Rozdział 1 "Ale Ty mnie będziesz kochać,prawda?"
ROZDZIAŁ 1" Ale Ty mnie będziesz kochać prawda?"
-Nicole wychodzę..- to już kolejny raz z rzędu jak siostra wychodzi...A w tym samy czasie co ona spotyka się z tym "Romeo" ja muszę zajmować się rodzeństwem. Mój młodszy brat Cole ma 8 lat. Natomiast młodsza siostrzyczka Louise tylko 4. Kocham tych głupoli jednak, nie mogę wiecznie z nimi siedzieć. Mam już 16 lat,a moja trasa wychodzenia zaczyna się w domu i kończy w szkole. Nie mam czasu dla siebie czy nawet przyjaciółki. Morgan poznałam już kiedy miałam 6 lat i do tej , pory się przyjaźnimy. Kocham tą wariatkę. Chociaż jej porywczość mnie na prawdę przeraża. Sama mam ostry charakterek. Ale to każdy wie.Miałam już po prostu dość tego , że nie mogę wyjść z przyjaciółmi. Wstałam więc nerwowo z kanapy i skierowałam się w kierunku jasnych schodów.
-Cole , Louise - wydarłam się na cały dom. Radosna dwójka zbiegła w mgnieniu oka.Było lato a ja chciałam upajać się jego urokami. Więc moja decyzja była prosta.- Zakładajcie buty idziemy na lody do parku.- Nie musiałam , prosić drugi raz. Rozradowane rodzeństwo pognało w stronę małego korytarzu przy wyjściu.Pierwszy raz tak szybko się ubrali..Ale to może lepiej. Od kąt moja siostra , zaczynała te całe "randki" zapomniała o nas.Z tego co wiem , na czas kiedy nasi rodzice byli w delegacji , która mogła nawet trwać 6 lat , ona miała się nami opiekować.."Ha ha widać właśnie." , ten złośliwy głos w mojej głowie nie dawał za wygraną.."Idiotko gadasz sama ze sobą" wzięłam głęboki wdech i poszłam w ślady młodszego rodzeństwa i sama założyłam różowe baleriny.Do kieszeni spakowałam pieniądze i telefon. Do parku mieliśmy jakieś 15 minut drogi więc nie tak długo. Louise chwyciła moją prawą , dłoń wieszając się na niej jak mała małpka. Za to Cole , biegał w kółko a to przed nami a to biegł w naszą stronę i tak ciągle.Tuż przy bramie , która prowadził do parku młodsze rodzeństwo rozbiegło się w dwa różne kierunki. Natomiast ja zmierzałam w kierunku budki z lodami tuż przy pierwszej ławeczce.Poprosiłam dość posiwiałego mężczyznę o trzy rożki w trzech różnych smakach. Niestety nie mogłam się z tym zebrać.
-Cole , Louise..-krzyknęłam. W mgnieniu oko byli obok mnie zabierając z rąk swoje lody. Zapłaciłam mężczyźnie grzecznie dziękując skierowałam się w stronę ławki.Leniwie rozsiadłam się na ciemnobrązowych deskach rozkoszując się słońcem. Widok bawiącego się rodzeństwa był kojący. Pierwszy raz widziałam , ich tak szczerze ucieszonych wycieczką do parku. Nawet głupi spacer potrafi dać tak dużo radości dziecku.Niespodziewany uśmiech wkradł się na moją buzie..Z rozmyśleń wyrwał mnie telefon. Głównie dzwonek "One Direction Kiss You" który zapowiadał że ktoś do mnie dzwoni. Spojrzałam na wyświetlacz i już zrozumiałam dlaczego. Siedzimy w tym parku dobre 4 godziny. Ale to nie moja wina, że czas tak szybko leci.Bez wahania nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Czy ty jesteś niepoważna? Dzwonie po raz setny. Gdzie wy jesteście? Jak mogłaś być aż tak nieodpowiedzialna.- głos Layly był nerwowy. Siostra za wszelką cenę nie dała mi dojść do słowa. Dopiero kojący głos po drugiej stronie uspokoił kobietę a mnie w ten sam sposób sprawił o zawrót głowy. - Nicole jesteś tam?- zapytała , dość spokojnie.Nie uzyskała odpowiedzi. Nie byłam w stanie odpowiedzieć. Nawet głupiego "jestem"..przecież do cholery to nie może być prawda..-Nicole.!-głos pierworodnej się podniósł. A zza słuchawki słyszałam , jeden z pięciu głosów który sprawiał , że wstawałam codziennie rano. To jeden z tych głosów , dzięki którym miałam ochotę żyć.
- Layla skarbie spokojnie..-dodał i ucichł.Boże przecież jeśli to prawda...Boże a jeśli.."Nie panikuj idiotko!" głos w mojej głowie postanowił przejąć inicjatywę , powodując tym samym powrót na ziemię.
-Tak jestem..-szepnęłam..- Już wracamy.- nie czekałam na odpowiedź. Nie byłam w stanie. Przeczesałam włosy palcami i zawołałam rodzeństwo. Niechętnie ale ruszyli razem ze mną do domu..nie mieli wyjścia. Szłam tak na prawdę nie zważając na nic. Byłam ja i moje myśli.Przecież jeśli to on..nie to nie mógł być on.."Przestań gadać do siebie" znów ten głos. Zamknęłam powieki i głośno westchnęłam.
-Nicole stało się coś..-moja mała śliczna siostrzyczka podeszła do mnie łapiąc za palec wskazujący.
-Nic.-wolną ręką podrapałam się w policzek.Od mojego domu dzieliły mnie dwie inne budowle..Moje rodzeństwo bez wahania pobiegło w kierunku mieszkania zostawiając mnie samą sobie.."Sama tego chciałaś.." Ścisnęłam pięści kierując się w stronę jasnej budowli.Stanęłam nerwowo przed zamkniętymi drzwiami łapiąc łapczywie oddechy. "Przecież nic nie jest potwierdzone debilu'' zaśmiałam się na samą myśl i pociągnęłam za klamkę.Widok który zastałam przyprawił mnie o palpitację serca.Wiedziałam że się nie pomyliłam. Stałam jak słup soli wpatrując się w widok o jakim marzyłam całe dnie. A teraz? teraz zamiast podejść i porozmawiać, ja gapię się jak głupia na moje jedne z pięciu marzeń.Nie mogłam inaczej..Cały mój pokój był w plakatach jego i chłopców.Laptop zapełniony jego i pozostałych chłopców zdjęciami, filmikami i piosenkami. Myślałam , że mam przewidzenia..Jednak widok jaki potem miałam "zaszczyt" zobaczyć sprawił,że poczułam obrzydzenia? może zazdrość?..Louis Tomilson, jeden z pięciu idoli stał na środku salonu całując moją siostrę tak namiętnie i uroczo że czułam jak cała zaczynałam płonąć..Nerwowo przeczesałam włosy palcami tym samym zaczesując zakręconą grzywkę w tył..Podeszłam do "zakochanej" pary.
-Lou skarbie poznaj moją młodszą siostrę Nicole.Resztę poznałeś więc na deser została Ci młoda.- siostra splotła jedną z wolnych dłoni Lou. Tą drugą chłopak wyciągnął w moją stronę.Przerażona odwzajemniłam uścisk. "Boże to się dzieje na prawdę." w życiu nie pomyślała bym o tym że Louis Tomilson będzie u mnie w domu. Że uściśnie moją dłoń..i właśnie w tej chwili zacznie całować się z moją siostrą.Zawstydzona odeszłam od nich podchodząc do dwójki rodzeństwa. Byłam jednak szczęśliwa..Dzięki swojej pięknej siostrze miałam możliwość spotkać Lou. Czyż nie mam racji? Chwilę potem Layla zaproponowała posiłek. Więc wszyscy posłusznie udaliśmy się ku kuchni. Usiadłam na przecież Tomilsona rozkoszując się jego widokiem. O mało nie dostałam zawału kiedy on spojrzał na mnie i uśmiechnął się tak , uroczo i delikatnie zarazem. Głośno westchnęłam poprawiając się na krześle.Siedzieliśmy już przy stole. Czułam się dość niekomfortowo ubrana. Ponieważ miałam na sobie spodenki i luźny podkoszulek. Nie to co moja siostra. Była szczupła więc Mała czarna jaką miała na sobie tylko dodała jej uroku. Byłam zazdrosna o jej wygląd..Nie mogłam się z nią równać.A co do mojego rodzeństwa..Byli tak ubrani jak na spacerze..Niemrawie grzebali w talerzach. Chciałam , coś powiedzieć jednak nijak nie byłam w stanie nawet chrząknąć..
-Nicole co ty tak mało gadatliwa? Jak nigdy..- Layla postanowiła podtrzymać i tak niemrawą rozmowę.
-Jestem już po prostu zmęczona. Chyba się położę..- wstałam z krzesełka.- Zabiorę tą dwójkę..-moja siostrzyczka już prawie,że leżała na stolę.-Chodź skarbie..-chwyciłam małą na ręce.-Cole rusz dupsko idziemy.-Lou zaśmiał się przez co na moim policzku widniał rumieniec.-Miło było cię poznać..-uśmiechnęłam się do chłopaka który odwzajemnił tą czynność.
-Nicole a to nie ten , chłopak w którym jest cały twój pokój.-Cole żeby się zrewanżować wyjawił to czego chciałam uniknąć.Zaczerwieniona odeszłam od stołu z małą na rękach.
-Chętnie uderzyła bym cię w łeb ale nie mam jak mały glucie.!-krzyknęłam wchodząc po schodach..Cole niemrawo szedł przede mną. Kiedy jako tako , doszliśmy na szczyt schodów kazałam bratu aby poszedł do swojego pokoju a ja tam za moment przyjdę tylko zaniosę Louis'e do pokoju. Cole mruknął coś pod nosem i spełnił moje oczekiwania. Ja jak przystało na starszą siostrę zaniosłam malutką do jej pokoju. Delikatnie ściągnęłam różową sukieneczkę nakładając cienką piżamkę. Nie martwiłam się o to, że zachoruje. W nocy było ciepło więc ok.Położyłam jej delikatne ciałko pod różową kołderką..W jej pokoju prawie wszystko było tego koloru. Chciałam już wyjść z jej "krainy" jednak zatrzymał mnie uroczy głosik.
-Nicole..-szepnęła Louise przechodząc do pozycji siedzącej.
-To ty nie śpisz.- odwróciłam się na pięcie i podeszłam do łóżeczka siostry.
-Niee - zamachnęła się ręką.-Nie chciało mi się wchodzić po tych schodach.-zachichotała.Jednak momentalnie jej wyraz twarzy się zmienił..
-Co się stało skarbie.- usiadłam obok dziewczynki.
-Layla już nas nie kocha prawda? - załamało mnie jej pytanie.
-Skąd takie podejrzenia?- delikatnie pchnęłam jej drobne ciałko , w wyniku czego dziewczynka położyła się.
-Ona jest ciągle z tym chłopakiem. Nie chodzimy razem na spacery.Nie bawi się już ze mną w lalki. Nie gramy w różne gry razem..Tak jak wcześniej..Dlaczego ona nas nie kocha.? - Patrzyłam z osłupieniem na siostrę. Co ja jej miałam odpowiedzieć? Że siostra woli spotykać się z Louis'sem Tomilsonem niż z nami? To brzmi idiotycznie już w mojej głowie . A co dopiero jak bym powiedziała to na głos. Śliczna blondyneczka była świadoma swoich słów. Była bardzo mądrym dzieckiem , przez co nie można było wcisnąć jej żadnej wymówki.
-Posłuchaj mnie skarbie.-przykryłam ją kołderką.- Layla jest zakochana. I nie możliwe , że nas nie kocha..Po prostu teraz chce poświęcić się swojemu związkowi. Jesteś na razie za mała żeby to zrozumieć ale.-
-Nie!-dziewczynka weszła mi w zdanie.- Ona nas nie kocha Nicole..Woli jego..Ona miała dużo chłopaków i zawsze o nas pamiętała..a teraz? nie pamiętam kiedy dała mi buzi..- czasem się tak zastanawiałam czy to dziecko nie jest mądrzejsze ode mnie.
-Posłuchaj ślicznotko.Nasza siostra ma już dwadzieścia lat..jest już za stara na lalki.-zaśmiałam się jednak dziewczynce nie było do śmiechu.
-Za nim z nim chodziła bawiła się ze mną..-dobra straciłam argumenty.Więc teraz czas na unik..
-Pogadamy o tym jutro dobrze? Teraz idź spać a ja pójdę jeszcze do Cola.-cmoknęłam ją w czoło.Byłam już koło drzwi kiedy dobiegł mnie cichutki szept.
-Ale ty mnie będziesz kochać?-odwróciłam się ku łóżku.
-Nie była bym w stanie przestać..-uśmiechnęłam się i wyszłam z pokoju małej..Tak jak obiecałam udałam się do pokoju brata , który już dawno spał..Uchyliłam jedynie okno bo w jego pokoju było na prawdę bardzo duszno. Zdążyłam zamknąć za sobą drzwi od pokoju brata kiedy na korytarzu spotkałam...
~*~
Witajcie :)
No to już jest pierwszy rozdział :)
Mam nadzieję, że wam się spodoba..Oczywiście liczę na komentarze :)
proszę - Komentujcie. To daję wielkiego kopa!
-Nicole wychodzę..- to już kolejny raz z rzędu jak siostra wychodzi...A w tym samy czasie co ona spotyka się z tym "Romeo" ja muszę zajmować się rodzeństwem. Mój młodszy brat Cole ma 8 lat. Natomiast młodsza siostrzyczka Louise tylko 4. Kocham tych głupoli jednak, nie mogę wiecznie z nimi siedzieć. Mam już 16 lat,a moja trasa wychodzenia zaczyna się w domu i kończy w szkole. Nie mam czasu dla siebie czy nawet przyjaciółki. Morgan poznałam już kiedy miałam 6 lat i do tej , pory się przyjaźnimy. Kocham tą wariatkę. Chociaż jej porywczość mnie na prawdę przeraża. Sama mam ostry charakterek. Ale to każdy wie.Miałam już po prostu dość tego , że nie mogę wyjść z przyjaciółmi. Wstałam więc nerwowo z kanapy i skierowałam się w kierunku jasnych schodów.
-Cole , Louise - wydarłam się na cały dom. Radosna dwójka zbiegła w mgnieniu oka.Było lato a ja chciałam upajać się jego urokami. Więc moja decyzja była prosta.- Zakładajcie buty idziemy na lody do parku.- Nie musiałam , prosić drugi raz. Rozradowane rodzeństwo pognało w stronę małego korytarzu przy wyjściu.Pierwszy raz tak szybko się ubrali..Ale to może lepiej. Od kąt moja siostra , zaczynała te całe "randki" zapomniała o nas.Z tego co wiem , na czas kiedy nasi rodzice byli w delegacji , która mogła nawet trwać 6 lat , ona miała się nami opiekować.."Ha ha widać właśnie." , ten złośliwy głos w mojej głowie nie dawał za wygraną.."Idiotko gadasz sama ze sobą" wzięłam głęboki wdech i poszłam w ślady młodszego rodzeństwa i sama założyłam różowe baleriny.Do kieszeni spakowałam pieniądze i telefon. Do parku mieliśmy jakieś 15 minut drogi więc nie tak długo. Louise chwyciła moją prawą , dłoń wieszając się na niej jak mała małpka. Za to Cole , biegał w kółko a to przed nami a to biegł w naszą stronę i tak ciągle.Tuż przy bramie , która prowadził do parku młodsze rodzeństwo rozbiegło się w dwa różne kierunki. Natomiast ja zmierzałam w kierunku budki z lodami tuż przy pierwszej ławeczce.Poprosiłam dość posiwiałego mężczyznę o trzy rożki w trzech różnych smakach. Niestety nie mogłam się z tym zebrać.
-Cole , Louise..-krzyknęłam. W mgnieniu oko byli obok mnie zabierając z rąk swoje lody. Zapłaciłam mężczyźnie grzecznie dziękując skierowałam się w stronę ławki.Leniwie rozsiadłam się na ciemnobrązowych deskach rozkoszując się słońcem. Widok bawiącego się rodzeństwa był kojący. Pierwszy raz widziałam , ich tak szczerze ucieszonych wycieczką do parku. Nawet głupi spacer potrafi dać tak dużo radości dziecku.Niespodziewany uśmiech wkradł się na moją buzie..Z rozmyśleń wyrwał mnie telefon. Głównie dzwonek "One Direction Kiss You" który zapowiadał że ktoś do mnie dzwoni. Spojrzałam na wyświetlacz i już zrozumiałam dlaczego. Siedzimy w tym parku dobre 4 godziny. Ale to nie moja wina, że czas tak szybko leci.Bez wahania nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Czy ty jesteś niepoważna? Dzwonie po raz setny. Gdzie wy jesteście? Jak mogłaś być aż tak nieodpowiedzialna.- głos Layly był nerwowy. Siostra za wszelką cenę nie dała mi dojść do słowa. Dopiero kojący głos po drugiej stronie uspokoił kobietę a mnie w ten sam sposób sprawił o zawrót głowy. - Nicole jesteś tam?- zapytała , dość spokojnie.Nie uzyskała odpowiedzi. Nie byłam w stanie odpowiedzieć. Nawet głupiego "jestem"..przecież do cholery to nie może być prawda..-Nicole.!-głos pierworodnej się podniósł. A zza słuchawki słyszałam , jeden z pięciu głosów który sprawiał , że wstawałam codziennie rano. To jeden z tych głosów , dzięki którym miałam ochotę żyć.
- Layla skarbie spokojnie..-dodał i ucichł.Boże przecież jeśli to prawda...Boże a jeśli.."Nie panikuj idiotko!" głos w mojej głowie postanowił przejąć inicjatywę , powodując tym samym powrót na ziemię.
-Tak jestem..-szepnęłam..- Już wracamy.- nie czekałam na odpowiedź. Nie byłam w stanie. Przeczesałam włosy palcami i zawołałam rodzeństwo. Niechętnie ale ruszyli razem ze mną do domu..nie mieli wyjścia. Szłam tak na prawdę nie zważając na nic. Byłam ja i moje myśli.Przecież jeśli to on..nie to nie mógł być on.."Przestań gadać do siebie" znów ten głos. Zamknęłam powieki i głośno westchnęłam.
-Nicole stało się coś..-moja mała śliczna siostrzyczka podeszła do mnie łapiąc za palec wskazujący.
-Nic.-wolną ręką podrapałam się w policzek.Od mojego domu dzieliły mnie dwie inne budowle..Moje rodzeństwo bez wahania pobiegło w kierunku mieszkania zostawiając mnie samą sobie.."Sama tego chciałaś.." Ścisnęłam pięści kierując się w stronę jasnej budowli.Stanęłam nerwowo przed zamkniętymi drzwiami łapiąc łapczywie oddechy. "Przecież nic nie jest potwierdzone debilu'' zaśmiałam się na samą myśl i pociągnęłam za klamkę.Widok który zastałam przyprawił mnie o palpitację serca.Wiedziałam że się nie pomyliłam. Stałam jak słup soli wpatrując się w widok o jakim marzyłam całe dnie. A teraz? teraz zamiast podejść i porozmawiać, ja gapię się jak głupia na moje jedne z pięciu marzeń.Nie mogłam inaczej..Cały mój pokój był w plakatach jego i chłopców.Laptop zapełniony jego i pozostałych chłopców zdjęciami, filmikami i piosenkami. Myślałam , że mam przewidzenia..Jednak widok jaki potem miałam "zaszczyt" zobaczyć sprawił,że poczułam obrzydzenia? może zazdrość?..Louis Tomilson, jeden z pięciu idoli stał na środku salonu całując moją siostrę tak namiętnie i uroczo że czułam jak cała zaczynałam płonąć..Nerwowo przeczesałam włosy palcami tym samym zaczesując zakręconą grzywkę w tył..Podeszłam do "zakochanej" pary.
-Lou skarbie poznaj moją młodszą siostrę Nicole.Resztę poznałeś więc na deser została Ci młoda.- siostra splotła jedną z wolnych dłoni Lou. Tą drugą chłopak wyciągnął w moją stronę.Przerażona odwzajemniłam uścisk. "Boże to się dzieje na prawdę." w życiu nie pomyślała bym o tym że Louis Tomilson będzie u mnie w domu. Że uściśnie moją dłoń..i właśnie w tej chwili zacznie całować się z moją siostrą.Zawstydzona odeszłam od nich podchodząc do dwójki rodzeństwa. Byłam jednak szczęśliwa..Dzięki swojej pięknej siostrze miałam możliwość spotkać Lou. Czyż nie mam racji? Chwilę potem Layla zaproponowała posiłek. Więc wszyscy posłusznie udaliśmy się ku kuchni. Usiadłam na przecież Tomilsona rozkoszując się jego widokiem. O mało nie dostałam zawału kiedy on spojrzał na mnie i uśmiechnął się tak , uroczo i delikatnie zarazem. Głośno westchnęłam poprawiając się na krześle.Siedzieliśmy już przy stole. Czułam się dość niekomfortowo ubrana. Ponieważ miałam na sobie spodenki i luźny podkoszulek. Nie to co moja siostra. Była szczupła więc Mała czarna jaką miała na sobie tylko dodała jej uroku. Byłam zazdrosna o jej wygląd..Nie mogłam się z nią równać.A co do mojego rodzeństwa..Byli tak ubrani jak na spacerze..Niemrawie grzebali w talerzach. Chciałam , coś powiedzieć jednak nijak nie byłam w stanie nawet chrząknąć..
-Nicole co ty tak mało gadatliwa? Jak nigdy..- Layla postanowiła podtrzymać i tak niemrawą rozmowę.
-Jestem już po prostu zmęczona. Chyba się położę..- wstałam z krzesełka.- Zabiorę tą dwójkę..-moja siostrzyczka już prawie,że leżała na stolę.-Chodź skarbie..-chwyciłam małą na ręce.-Cole rusz dupsko idziemy.-Lou zaśmiał się przez co na moim policzku widniał rumieniec.-Miło było cię poznać..-uśmiechnęłam się do chłopaka który odwzajemnił tą czynność.
-Nicole a to nie ten , chłopak w którym jest cały twój pokój.-Cole żeby się zrewanżować wyjawił to czego chciałam uniknąć.Zaczerwieniona odeszłam od stołu z małą na rękach.
-Chętnie uderzyła bym cię w łeb ale nie mam jak mały glucie.!-krzyknęłam wchodząc po schodach..Cole niemrawo szedł przede mną. Kiedy jako tako , doszliśmy na szczyt schodów kazałam bratu aby poszedł do swojego pokoju a ja tam za moment przyjdę tylko zaniosę Louis'e do pokoju. Cole mruknął coś pod nosem i spełnił moje oczekiwania. Ja jak przystało na starszą siostrę zaniosłam malutką do jej pokoju. Delikatnie ściągnęłam różową sukieneczkę nakładając cienką piżamkę. Nie martwiłam się o to, że zachoruje. W nocy było ciepło więc ok.Położyłam jej delikatne ciałko pod różową kołderką..W jej pokoju prawie wszystko było tego koloru. Chciałam już wyjść z jej "krainy" jednak zatrzymał mnie uroczy głosik.
-Nicole..-szepnęła Louise przechodząc do pozycji siedzącej.
-To ty nie śpisz.- odwróciłam się na pięcie i podeszłam do łóżeczka siostry.
-Niee - zamachnęła się ręką.-Nie chciało mi się wchodzić po tych schodach.-zachichotała.Jednak momentalnie jej wyraz twarzy się zmienił..
-Co się stało skarbie.- usiadłam obok dziewczynki.
-Layla już nas nie kocha prawda? - załamało mnie jej pytanie.
-Skąd takie podejrzenia?- delikatnie pchnęłam jej drobne ciałko , w wyniku czego dziewczynka położyła się.
-Ona jest ciągle z tym chłopakiem. Nie chodzimy razem na spacery.Nie bawi się już ze mną w lalki. Nie gramy w różne gry razem..Tak jak wcześniej..Dlaczego ona nas nie kocha.? - Patrzyłam z osłupieniem na siostrę. Co ja jej miałam odpowiedzieć? Że siostra woli spotykać się z Louis'sem Tomilsonem niż z nami? To brzmi idiotycznie już w mojej głowie . A co dopiero jak bym powiedziała to na głos. Śliczna blondyneczka była świadoma swoich słów. Była bardzo mądrym dzieckiem , przez co nie można było wcisnąć jej żadnej wymówki.
-Posłuchaj mnie skarbie.-przykryłam ją kołderką.- Layla jest zakochana. I nie możliwe , że nas nie kocha..Po prostu teraz chce poświęcić się swojemu związkowi. Jesteś na razie za mała żeby to zrozumieć ale.-
-Nie!-dziewczynka weszła mi w zdanie.- Ona nas nie kocha Nicole..Woli jego..Ona miała dużo chłopaków i zawsze o nas pamiętała..a teraz? nie pamiętam kiedy dała mi buzi..- czasem się tak zastanawiałam czy to dziecko nie jest mądrzejsze ode mnie.
-Posłuchaj ślicznotko.Nasza siostra ma już dwadzieścia lat..jest już za stara na lalki.-zaśmiałam się jednak dziewczynce nie było do śmiechu.
-Za nim z nim chodziła bawiła się ze mną..-dobra straciłam argumenty.Więc teraz czas na unik..
-Pogadamy o tym jutro dobrze? Teraz idź spać a ja pójdę jeszcze do Cola.-cmoknęłam ją w czoło.Byłam już koło drzwi kiedy dobiegł mnie cichutki szept.
-Ale ty mnie będziesz kochać?-odwróciłam się ku łóżku.
-Nie była bym w stanie przestać..-uśmiechnęłam się i wyszłam z pokoju małej..Tak jak obiecałam udałam się do pokoju brata , który już dawno spał..Uchyliłam jedynie okno bo w jego pokoju było na prawdę bardzo duszno. Zdążyłam zamknąć za sobą drzwi od pokoju brata kiedy na korytarzu spotkałam...
~*~
Witajcie :)
No to już jest pierwszy rozdział :)
Mam nadzieję, że wam się spodoba..Oczywiście liczę na komentarze :)
proszę - Komentujcie. To daję wielkiego kopa!
sobota, 2 marca 2013
Krótkie wprowadzenie ;) Zapraszam :)
Prolog
-Kochanie musisz zrozumieć,że tak będzie lepiej.- rodzicielka pozostawiła bagaże, obok drzwi wyjściowych i podeszła obok mnie , by pochwycić mnie w swoim uścisku.
-Mamo dla kogo lepiej? Ja wcale nie chce tam lecieć..A co z Louise? Przecież ona ma dopiero 3 lata!A Cole? on ma tylko 7 lat! Potrzebny mu Ojciec.! - odeszłam od mamy.-Proszę cię Ty wcale nie musisz tam jechać.-ściszyłam ton głosu.
-Dobrze wiesz, że brakuje nam pieniędzy.A razem z ojcem staramy się jak możemy..-głośny wdech rodzicielki sprawił , że wiedziałam o jej decyzji..-Będziemy was odwiedzać w,każdej wolnej chwili. A w Londynie będzie wam lepiej niż w tej noże!- cmoknęła mnie w czoło. Łzy same,cisnęły mi się do oczu.A ja po prostu nie miałam ochoty ich wstrzymywać.Rozlał , się prawdziwy potok łez. Mama ostatni raz pochwyciła mnie w , swoim żelaznym uścisku. Puściła mnie , w chwili kiedy pragnęłam jej bliskości. Podeszła do Cola i złożyła, na jego policzku buziaka , szepcząc coś na ucho. Następnie podeszła do 3 latki , tuląc ją czule, delikatnie i z tym cholernym wyczuciem.."To koniec"...
BOHATEROWIE
![]() |
| Morgan Moore - 05.12.1996 . Jest najlepszą przyjaciółką, Nicole..Lecz czy aby na pewno? |
![]() | ||||
| Cole Richardson 24.03.2005 brat Layly , Louise i Nicole. Na pozór dość uszczypliwe dziecko jednak, nie raz wykażę się dojrzałością , której zabraknie reszcie bohaterów . |
![]() |
| Louise Richardson - 14.03.2009. Kocha swoje rodzeństwo ponad wszystko. Jednak w dalszych częściach poznacie prawdziwe , uczucia kruszynki. |
![]() |
| Zayn Malik-. Ur.12.01.1993 roku. Ponoć to on , jest tym najbardziej twardym. Jednak nie raz wykażę , się troską , miłością i poczuciem odpowiedzialności. |
![]() |
| Liam Payn - ur.28.08.1993 roku. Liam jest troskliwy,opiekuńczy i racjonalnie myślący. Chłopcy nazywają go Daddy. Jest osobą , godną zaufania. |
Subskrybuj:
Posty (Atom)









